Zygmunt Kostkiewicz: PWPW wygrywa innowacyjnością

Możliwość komentowania Zygmunt Kostkiewicz: PWPW wygrywa innowacyjnością została wyłączona Aktualności, TOP Manager

Z Zygmuntem Kostkiewiczem prezesem zarządu PWPW S.A., rozmawia Radosław Nosek

Zygmunt Kostkiewicz, Prezes Zarządu PWPW S.A. fot. mat. prasowe PWPW
Zygmunt Kostkiewicz, Prezes Zarządu PWPW S.A. fot. mat. prasowe PWPW

Dzięki Centrum Usług Zaufania Sigillum działającemu w strukturach PWPW Polska jako pierwsza w UE udostępniła kwalifikowany podpis elektroniczny bezpłatnie w aplikacji rządowej. To ogromny sukces, ale mało nagłośniony z perspektywy samej Wytwórni. Dlaczego PWPW tak rzadko jest widoczna jako podmiot stojący za tymi przełomami? Czy to świadoma strategia nieeksponowania się, czy raczej specyfika bycia dostawcą dla państwa?

Rzeczywiście Polska jako pierwsza udostępniła bezpłatne podpisy elektroniczne w aplikacji rządowej mObywatel. To przedsięwzięcie, które jest realizacją obowiązku unijnego. To, że Polska nie tylko dotrzymała terminów, ale nawet wprowadziła rozwiązanie jako pierwsza nie jest niczym dziwnym. Na poziomie Unii Polska jest krajem o dość wysokim poziomie cyfryzacji. Może nie jesteśmy niekwestionowanym liderem, jak Estonia, ale na pewno należymy do czołówki.

Trzeba jednak zaznaczyć, że wdrożenie rozwiązania odbyło się w ramach współpracy, a Wytwórnia jest jednym z wykonawców tej usługi. Obywatel sam może wybrać, z którego podpisu skorzysta. I cieszymy się, że nasze rozwiązanie – Sigillum – jest wybierane przez użytkowników.

Wprowadzenie naszego podpisu elektronicznego do mObywatela było dla nas niezwykle ważne jeszcze z jednego powodu – ruch ten był pierwszym wdrożonym elementem naszego projektu Sigillum 2.0, mającego na celu zmodernizowanie naszego podpisu elektronicznego.

Już prawie 8,4 miliona Polaków sięgnęło po mDowód, a rząd systematycznie rozszerza funkcje aplikacji mObywatel. Jednocześnie PWPW stoi na stanowisku, że fizyczne dokumenty tożsamości nie znikną i firma planuje rozwijać oba obszary równolegle. Ale co, jeśli tempo adopcji rozwiązań mobilnych prześcignie prognozy?

Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Po pierwsze mDowód dostępny w aplikacji mObywatel nie jest dokumentem cyfrowym w rozumieniu przepisów dyrektywy eIDAS. Nie jest to odwzorowanie dokumentu fizycznego, ani dokument cyfrowy, a rodzaj hybrydy, która może oczywiście ułatwić obywatelowi życie w wielu sytuacjach, ale nie spełnia niektórych kryteriów opisanych w eIDAS.

Wracając do głównej części pytania – dlaczego skupiamy się na dokumentach fizycznych? Ponieważ w sytuacji wojny hybrydowej i zagrożeń związanych z funkcjonowaniem państwa, dokument fizyczny jest jedynym dokumentem, którym zawsze możemy się posłużyć. Dokumenty cyfrowe są zależne od sieci i energii. Dokument fizyczny natomiast, w swojej podstawowej funkcji, nadaje się do użycia w każdych warunkach. Dlatego jesteśmy przeciwnikami pierwszeństwa dokumentów cyfrowych. Naszym zdaniem oba typy dokumentów powinny być zawsze wydawane równolegle, bo tylko to zapewnia rzeczywiste bezpieczeństwo i daje obywatelowi realną możliwość potwierdzenia swojej tożsamości w każdych warunkach i w każdej sytuacji.

Jednocześnie trwają prace ustawodawcze nad uregulowaniem szeroko pojętych dokumentów cyfrowych związane z dyrektywą eIDAS. Wytwórnia aktywnie w tych pracach uczestniczy, składając swoje uwagi do przedłożonego projektu ustawy.

W dobie rosnącej popularności cyfrowych walut banków centralnych (CBDC), rola gotówki ewoluuje. Jak PWPW, jako producent pieniądza, postrzega misję ochrony obiegu gotówkowego? Czy w świecie, w którym „wszystko jest w telefonie”, fizyczny banknot z jego skomplikowanymi zabezpieczeniami staje się ostatecznym gwarantem wolności obywatelskiej w sytuacjach kryzysowych?

Rzeczywiście CBDC były bardzo modne jakiś czas temu – była to odpowiedź banków centralnych na kryptowaluty – ale teraz coraz mniej się słyszy o rzeczywistych pracach banków centralnych nad wytworzeniem tego typu produktu. Teraz gotówka jest na nowo w modzie. To dotyczy nie tylko Polski czy naszego regionu, ale całego świata. Jednocześnie trzeba powiedzieć wprost, że popyt na gotówkę nigdy nie spadał. Zgodnie z badaniami rynku za ostatnie 30 lat rósł dość stabilnie choć w wolnym tempie. Od pandemii sytuacja się zmieniła, a wzrost ten znacząco przyśpieszył. W 2025 roku możemy mówić wręcz o wybuchu popytu. Gdyby podliczyć wszystkie potrzeby banków centralnych na świecie, to zapewne wzrost miałby dwucyfrową wartość. Jednak moce wytwórcze podmiotów, które jak Wytwórnia obsługują banki centralne, są ograniczone. Tym samym podaż także jest ograniczona. Z tego powodu pewnie zobaczymy tylko dziesięcioprocentowy a nie kilkunastoprocentowy wzrost zamówień na gotówkę, Przy czym wybuch popytu na gotówkę wcale nie wiąże się z malejącym udziałem elektronicznych płatności. Ten ciągle rośnie, natomiast posiadanie gotówki jako ostatecznego zabezpieczenia wydaje się być coraz ważniejsze dla obywateli. Ludzie chcą mieć gotówkę, nawet jeśli nie płacą nią tak często jak kiedyś.

W ubiegłym roku PWPW obsługiwała 19 rynków eksportowych, dostarczając banknoty, papier zabezpieczony, paszporty i dokumenty identyfikacyjne do krajów Europy, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji. Produkcja dokumentów tożsamości dla innego państwa to szczytowy akt zaufania na poziomie, który rzadko spotyka się w jakimkolwiek innym sektorze. Jak wygląda ten proces budowania relacji? Co decyduje o tym, że ministerstwo obcego kraju powierza komuś produkcję swojego paszportu?

Produkcję dokumentów można podzielić na co najmniej dwa etapy. Dla uproszczenia – pierwszy to jest produkcja czegoś, co można nazwać formularzem dokumentu. Drugi to kwestia personalizacji dokumentów. Państwa powierzają firmom w jakimś stopniu oba te procesy, choć proces personalizacji względnie rzadziej. Przenoszenie tego typu zadań na firmy wynika z tego, że technologie związane z produkcją dobrze zabezpieczonych dokumentów są dość skomplikowane. W małych państwach wytworzenie takich zdolności mogłoby być ekonomicznie nieuzasadnione.

Liczba oferentów tego typu rozwiązań jest z natury rzeczy ograniczona, bo muszą oni spełniać różne międzynarodowe normy i muszą mieć też odpowiednie referencje -zarówno z kraju pochodzenia (trudno jest produkować dokumenty zagraniczne, nie będąc producentem dokumentów w kraju, w którym ma się siedzibę, choć są firmy niemieckie, które żyją wyłącznie z eksportu w tym zakresie), jak i z innych rynków eksportowych. To potwierdza, że umiemy przeprowadzić ten proces w bezpieczny sposób. Posiadając takie referencje, a także mając odpowiednie certyfikaty, przynależąc do odpowiednich organizacji branżowych oraz spełniając odpowiednie normy, firmy stają się wiarygodne dla rządów.

Podsumowując, proces budowania zaufania jest po prostu procesem budowy odpowiedniej pozycji rynkowej, rozumianej jako pozycja regulacyjna i udział w rynku, czyli udowodnienia, że jesteśmy w stanie w bezpieczny i efektywny sposób tego typu usługę wykonać.

Co jest naszym „towarem eksportowym” numer jeden? Czy w starciu z gigantami z Niemiec czy Wielkiej Brytanii, PWPW wygrywa dziś innowacyjnością zabezpieczeń, czy może unikalną zdolnością do transferu technologii?

TOP1 towar eksportowy najłatwiej możemy mierzyć oczywiście wartością sprzedaży, W naszym przypadku będzie to oczywiście banknot, ale gama produktów, które eksportujemy, jest dużo większa. Moim zdaniem, gdybyśmy tylko mieli większe zdolności produkcyjne, powinniśmy skupić się na tych produktach, które dają nam większą marżę. A największą marżę dają te produkty, gdzie jesteśmy w stanie korzystać z naszej technologii, z naszej pozycji konkurencyjnej. Tak więc towarem numer jeden powinny być te produkty, w których jest duży wkład naszych badań i rozwoju. To pozwala na dodatkową marżę wynikającą z pozycji technologicznej

PWPW i NASK podpisały list intencyjny o strategicznym partnerstwie, którego celem jest wspólny rozwój technologii chroniących infrastrukturę krytyczną przed rosnącymi zagrożeniami cybernetycznymi. W dobie deepfake’ów, syntetycznych tożsamości i AI generującej dokumenty nie do odróżnienia od oryginałów, jak szybko ewoluuje strona atakująca w stosunku do strony broniącej? Czy jesteśmy blisko momentu, w którym fizyczny dokument będzie musiał „rozmawiać” ze smartfonem, aby potwierdzić swoją autentyczność, czy może tradycyjny staloryt i mikrodruk pozostają barierą nie do przejścia dla algorytmów?

Nasze dokumenty już rozmawiają z urządzeniami elektronicznymi. Z całą pewnością wszystkie rozwiązania kryptograficzne i biometryczne będą w oczywisty sposób stanowiły barierę dla sztucznej inteligencji. Oczywiście sztuczna inteligencja jest w stanie wytworzyć jakiś obraz, który będzie kopią obrazka prawdziwego, ale my jesteśmy w stanie wytworzyć odpowiednie zabezpieczenia. Polski dowód osobisty w sieci, jeżeli korzystamy z wszystkich użytych w nim zabezpieczeń, jest dokumentem bezpiecznym i sztuczna inteligencja sobie z nim nie poradzi. A jest jeszcze druga linia obrony w postaci odbitek linii papilarnych, a poligraficzne sposoby zabezpieczenia też stanowią barierę dla sztucznej inteligencji.

Jak ostatnie dwa lata i zmiana paradygmatu bezpieczeństwa w Europie wpłynęły na strategię firmy? Czy odporność na cyberataki i zapewnienie ciągłości produkcji dokumentów w warunkach ekstremalnych wymusiły nową architekturę procesów wewnątrz spółki?

U nas wszystko, co się kontaktuje ze światem zewnętrznym, praktycznie nie ma kontaktu z systemami, które obsługują procesy produkcyjne. Tak było, jest i będzie. Oczywiście cyberataki mogą zaszkodzić jakimś usługom dla obywateli czy samorządów, które są oparte na infrastrukturze sieciowej, ale nie mogą zagrozić naszym procesom produkcyjnym.

PWPW jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa, nad którą nadzór właścicielski sprawuje Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jednocześnie firma musi konkurować na globalnych rynkach z prywatnymi graczami, inwestować w R&D i reagować szybko na zmiany technologiczne. Jak pogodzić rytm korporacji państwowej – z jej procedurami, nadzorem i odpowiedzialnością publiczną – z rytmem rynku technologicznego, który nie czeka na zatwierdzenie przez radę nadzorczą? I czy w Polsce jest wola polityczna, by naprawdę dać takiej firmie przestrzeń do działania jak przedsiębiorstwo, a nie jak urząd?

Nie stawialiśmy dotychczas Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji przed trudnymi decyzjami tego typu. Nasze procesy inwestycyjne mają charakter rozwojowy, wynikający z pozostawania w głównym nurcie technologicznym światowego przemysłu druków zabezpieczonych i produkcji dokumentów. Mogą być to także po prostu inwestycje odtworzeniowe. Minister także ma na celu zapewnienie jak najlepiej zabezpieczonych dokumentów, a więc nasze cele są zbieżne.