Transformacja energetyczna to dziś warunek konieczny bezpieczeństwa państwa i długoterminowej konkurencyjności gospodarki

Możliwość komentowania Transformacja energetyczna to dziś warunek konieczny bezpieczeństwa państwa i długoterminowej konkurencyjności gospodarki została wyłączona Aktualności, TOP Manager

Z prezesem zarządu Grupy Enea Grzegorzem Kinelskim, rozmawia Marcin Prynda

Grzegorz Kinelski, prezes zarządu Grupy Enea fot. Grupa Enea
Grzegorz Kinelski, prezes zarządu Grupy Enea fot. Grupa Enea

Jakie kluczowe wnioski z tegorocznych paneli Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach uważa Pan za najważniejsze dla polskiego sektora energetycznego w perspektywie najbliższych pięciu lat? Czy Europa i Polska mówią dziś w kwestii energii tym samym głosem?

Grzegorz Kinelski, prezes Enei: Najważniejszy wniosek z tegorocznego Europejskiego Kongresu Ekonomicznego to ten, że transformacja energetyczna przestała być wyłącznie procesem klimatycznym, a stała się jednym z kluczowych filarów rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa państwa.

W najbliższych pięciu latach o jej powodzeniu zdecyduje nie tylko tempo rozwoju OZE, ale przede wszystkim zdolność do budowy nowoczesnych sieci, magazynów energii oraz źródeł stabilizujących system.

Europa i Polska mają dziś wspólny kierunek – dekarbonizację gospodarki i rozwój czystej energii. Różnimy się jednak punktem startowym. Polska przechodzi transformację z dużo bardziej emisyjnego miksu energetycznego niż wiele krajów europejskich. Dlatego potrzebujemy podejścia uwzględniającego bezpieczeństwo dostaw, konkurencyjność gospodarki oraz akceptowalne społecznie tempo zmian.

Coraz częściej słyszymy jednak w Europie głos bardzo zbliżony do polskiej perspektywy. Transformacja musi być nie tylko ambitna, ale również realistyczna i odpowiedzialna. To oznacza inwestycje w sieci, magazyny energii, źródła gazowe jako technologię przejściową oraz budowę silnych europejskich i krajowych łańcuchów dostaw.

Tegoroczny kongres toczył się pod hasłem „Siła dialogu”. W debacie energetycznej dialog między rządem, regulatorem, biznesem i lokalnymi społecznościami bywa najtrudniejszym elementem całej układanki. Gdzie dziś leżą największe napięcia i czy widzi Pan szansę na ich przezwyciężenie?

Największe napięcia pojawiają się dziś na styku tempa transformacji i oczekiwań różnych grup interesariuszy. Samorządy oczekują szybkich inwestycji, mieszkańcy chcą bezpieczeństwa i przewidywalności, przedsiębiorcy stabilnych regulacji, a sektor energetyczny jest zobligowany, by jednocześnie zapewniać bezpieczeństwo dostaw i realizować cele klimatyczne.

Drugim wyzwaniem są procesy inwestycyjne. Budowa nowych źródeł, sieci czy magazynów energii wymaga współpracy wielu podmiotów i często trwa dłużej. Dlatego tak istotny jest dialog prowadzony odpowiednio wcześnie. I tak działamy w Enei.

Coraz częściej widzimy, że uczestnicy rynku rozumieją inne perspektywy rynkowe. Dotyczy to zarówno rozwoju sieci dystrybucyjnych, jak i magazynów energii czy nowych źródeł wytwórczych. Warunkiem sukcesu transformacji energetycznej jest dialog i wzajemne zrozumienie uwarunkowań technicznych i ekonomicznych.

Dużo mówi się o transformacji, ale rzadziej o tym, kto fizycznie ją przeprowadzi. Jest Pan orędownikiem budowania polskiego łańcucha dostaw. W jaki sposób Enea stymuluje rodzimy rynek?

Kluczowe jest to, aby transformacja energetyczna była nie tylko projektem energetycznym, ale również impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki. Dlatego uruchomiliśmy program „Enea. Z energią dla polskiego biznesu”, którego celem jest zwiększenie udziału firm działających w Polsce w realizowanych inwestycjach energetycznych, ale też zbudowanie kompetencji tych uczestników rynku.

Organizujemy spotkania Suppliers Day, rozwijamy platformę zakupową i prowadzimy dialogi techniczne jeszcze przed uruchomieniem postępowań przetargowych. Chcemy, aby przedsiębiorcy mogli przygotować się do inwestycji odpowiednio wcześniej.

Efekty już widać. W projekcie bloków gazowo-parowych w Kozienicach udział firm działających w Polsce wyniesie około 75 proc., a w inwestycjach realizowanych przez Eneę Operator przekracza 90 proc. To pokazuje, że krajowe kompetencje istnieją i można na nich opierać rozwój sektora. Dzisiaj większym wyzwaniem od technologii jest dostęp do finansowania i możliwość skalowania działalności.

Na kongresie mówił Pan, że local content nie może oznaczać wyłącznie wygrywania przetargów przez polskie firmy. Jak Enea definiuje ten termin?

Local content nie oznacza dla nas zamykania rynku ani preferowania podmiotów wyłącznie ze względu na kraj pochodzenia. Rozumiemy go jako maksymalizację wartości tworzonej w Polsce. Oznacza to udział polskich projektantów, producentów, wykonawców, podwykonawców, uczelni i ośrodków badawczych, nawet jeśli część technologii pochodzi od światowych liderów.

Dobrym przykładem są nowoczesne bloki gazowe, które budujemy w elektrowni Kozienice. Generalnym wykonawcą jest firma zagraniczna, ale większość prac wykonują przedsiębiorstwa działające w Polsce. Turbiny parowe to technologia zagranicznego dostawcy, ale powstaną w Elblągu, generatory we Wrocławiu, a projekt przygotowuje Energoprojekt-Katowice.

Właśnie dlatego powołaliśmy pełnomocnika zarządu ds. local content. Chcemy traktować ten obszar jako strategiczny element rozwoju Grupy i krajowej gospodarki.

Wspomniał Pan, że w projekcie bloków gazowo-parowych w Kozienicach około 75 procent prac wykonają polskie firmy. Co musiało się zmienić, żeby taki wynik był możliwy?

To rezultat zmiany podejścia do procesu zakupowego. Zamiast ograniczać się do publikacji przetargu, zaczęliśmy dużo wcześniej rozmawiać z rynkiem.

Organizujemy spotkania z dostawcami, prowadzimy dialogi techniczne i konkurencyjne oraz zwiększyliśmy transparentność planowanych zamówień. Dzięki temu firmy mogą wcześniej przygotować zasoby, finansowanie i kompetencje.

Jestem przekonany, że podobny poziom udziału polskich firm można osiągać również w kolejnych inwestycjach, szczególnie jeśli zwiększymy przewidywalność rynku inwestycyjnego i poprawimy dostęp przedsiębiorstw do kapitału.

Jakie innowacje w obszarze infrastruktury sieciowej uważa Pan za przełomowe dla Enei i dla sektora energetyki?

Przełom polega dziś nie na pojedynczej technologii, ale na integracji tych elementów w jeden spójny, cyfrowy ekosystem sieciowy, który zapewni bezpieczeństwo dostaw, elastyczność i odporność systemu oraz realne warunki do dalszej transformacji energetycznej.

Największą zmianą są dziś inteligentne sieci, magazyny energii oraz usługi elastyczności. Bez nich dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii będzie coraz trudniejszy, a pełne wykorzystanie ich potencjału – coraz większym wyzwaniem.

W praktyce oznacza to przejście od tradycyjnej, pasywnej infrastruktury do sieci aktywnie zarządzanej, zdolnej do bilansowania energii w czasie rzeczywistym i reagowania na zmienność generacji z OZE oraz rosnącą zmienność zapotrzebowania.

Dlatego Enea Operator wdrożyła już pierwsze w Polsce rozwiązania w tym obszarze, takie jak Interwencyjna Regulacja Mocy Biernej czy Interwencyjna Dostawa Mocy Czynnej. To konkretne przykłady usług elastyczności, które pozwalają stabilizować system bez konieczności budowy wyłącznie tradycyjnych, kosztownych rezerw mocy.

Równolegle bardzo istotnym kierunkiem są magazyny energii i digitalizacja sieci, w tym rozwój zaawansowanych systemów pomiarowych i platform zarządzania danymi. To one umożliwią skalowanie usług elastyczności, integrację rozproszonych źródeł oraz aktywne włączenie odbiorców w rynek energii.

Ważne jest również tempo inwestycji, a Enea podtrzymuje je na wysokim pułapie. W obszarze dystrybucji mamy rekordowe nakłady inwestycyjne, niemal 3 mld zł rocznie. Pozyskaliśmy blisko 10 mld zł finansowania z KPO na rozwój infrastruktury sieciowej oraz ponad 1 mld zł dotacji na zwiększenie możliwości przyłączania OZE, co pozwoli nam jeszcze bardziej przyspieszyć modernizację i rozbudowę sieci.

Jak ocenia Pan gotowość polskiego systemu do pełnej integracji z rozproszonymi źródłami energii?

Polski system jest coraz lepiej przygotowany do integracji rozproszonych źródeł energii. Nadal jednak wymaga ogromnych inwestycji. Granica między ambicją klimatyczną a realizmem energetycznym przebiega tam, gdzie tempo wyłączania źródeł konwencjonalnych zaczyna wyprzedzać budowę nowych zdolności zapewniających stabilność systemu.

Dlatego inwestujemy równocześnie w OZE, magazyny energii, sieci dystrybucyjne oraz źródła gazowe. Budowane w Kozienicach dwa bloki gazowo-parowe o mocy około 1,3 GW będą pełnić ważną rolę stabilizacyjną i wspierać integrację odnawialnych źródeł energii.

Transformacja musi być prowadzona odpowiedzialnie. Naszym celem nie jest wyłącznie redukcja emisji, ale także utrzymanie bezpieczeństwa energetycznego kraju i konkurencyjności gospodarki.

Jest Pan doktorem nauk ekonomicznych, inżynierem elektrykiem, naukowcem i praktykiem. Czy to zmienia sposób, w jaki prowadzi Pan firmę przez jeden z najtrudniejszych okresów w historii polskiej energetyki?

Dynamiczne zmiany w sektorze postrzegam nie jako najtrudniejszy okres w historii polskiej energetyki, ale jako czas największych zmian i bezprecedensowych szans na przebudowę całego modelu funkcjonowania sektora i rynku.

Moje doświadczenie – naukowe i inżynierskie – pomaga w zachowaniu równowagi między długoterminową wizją a codzienną odpowiedzialnością za działanie całej Grupy Enea.

Z jednej strony daje ono perspektywę analityczną, opartą na danych i trendach, z drugiej – praktyczną świadomość, że każda strategia musi być możliwa do wdrożenia, oparta na realnych fundamentach. Dziś musimy działać równolegle na wielu polach – rozwijać OZE i magazyny energii, modernizować sieci i jednocześnie zapewniać bezpieczeństwo dostaw. Dlatego kluczowe jest łączenie podejścia strategicznego z operacyjnym. Transformacja energetyczna nie jest wyłącznie projektem technologicznym czy finansowym – to największa zmiana systemowa sektora i jednocześnie projekt odpowiedzialny, wobec klientów, gospodarki i całego państwa.