Wypowiedzi panelistów podczas konferencji „Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta – polityka środowiskowa, dialog i role interesariuszy”

Dyskusja wokół Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta przybiera na sile. Ministerialne propozycje wzbudziły sprzeciw zarówno wśród przedsiębiorców, organizacji odzysku, jak i przedstawicieli samorządów.
W obliczu narastającego chaosu legislacyjnego eksperci apelują o rzeczowy dialog, wskazując na potrzebę stworzenia przejrzystego, transparentnego i sprawiedliwego systemu, który faktycznie odpowie na cele środowiskowe i gospodarcze.
Publikujemy pełne, obszerne wypowiedzi przedstawicieli biznesu, branży recyklingowej, organizacji branżowych i think tanków – ich głosy są dzisiaj potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.
ROP to nie tylko system, to pytanie o wartości

Temat Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) rozgrzewa do czerwoności, ale mimo upływu tygodni, wciąż jesteśmy na samym początku drogi. W debacie dominuje chaos informacyjny: pełno w niej mitów, emocji, półprawd i niepotwierdzonych doniesień. Tymczasem brakuje rzetelnych analiz, liczb, danych oraz twardych faktów, które pozwoliłyby uczestnikom dyskusji podejmować decyzje w sposób odpowiedzialny i oparty na wiedzy. Tylko w ten sposób możliwe będzie wykształcenie grupy ludzi, którzy realnie rozumieją, czym ROP jest, czego wymaga i jak może zadziałać.
Niezależnie od tego, jak zakończy się ta debata, warto postawić podstawowe pytania: czy system powinien być rynkowy czy urzędniczy? Czy sterować nim mają przedsiębiorcy, czy instytucje państwowe? Czy nowy system będzie formą podatku, czy realną inwestycją w środowisko? Te pytania pokazują, że toczy się gra nie tylko o odpady, ale także o model prowadzenia polityki środowiskowej w Polsce.
Rekopol od lat pełni funkcję platformy dialogu, dzielenia się praktyczną wiedza i wspólnego poszukiwania rozwiązań. Działamy w oparciu o rozsądek, praktykę i doświadczenie. Dziś szczególnie ważne jest, by dać przestrzeń do rzeczowej rozmowy i opracowania modelu, który będzie efektywny, sprawiedliwy i zrozumiały dla wszystkich uczestników rynku.
Bez ROP-u recykling się nie opłaca

Od lat śledzimy przeciąganie liny między interesariuszami. Każdy chce, by ROP był dostosowany do jego potrzeb: samorządy, recyklerzy, producenci opakowań. W tym chaosie zapomina się o aktualnym stanie rzeczy: już dziś przedsiębiorcy płacą około 1,5 miliarda zł rocznie za system, który praktycznie nie istnieje. W 2016 roku było to zaledwie 150 milionów.
Jeśli już teraz łożymy takie środki, to powinny one trafiać tam, gdzie przynoszą największą wartość dodaną: do recyklerów, a nie jedynie do firm zbierających odpady. Tymczasem zaledwie 3-5% DPR-ów trafia do faktycznych zakładów recyklingu. To nie tylko nieefektywne, ale i zniechęcające dla inwestorów. W efekcie coraz mniej firm chce inwestować w ten sektor.
Powinniśmy przede wszystkim doprowadzić do tego, by DPR-y znalazły się w BDO, by organizacje odzysku mogły konkurować jakością, a nie fikcją. Konieczne jest również dofinansowanie tych frakcji, których nie opłaca się przetwarzać. Jeśli stworzymy system, który umożliwi opłacalny recykling trudno przetwarzalnych odpadów, możemy realnie zwiększyć poziom odzysku. ROP w obecnym kształcie to szansa dla branży recyklingowej, ale tylko wtedy, gdy zostanie zaprojektowany z uwzględnieniem realiów i potrzeb tego rynku.
System ROP nie może być narzędziem politycznym

Historia ROP-u w Polsce to historia zmarnowanych szans. Mieliśmy dwie propozycje systemu – każda z nich miała swoje zalety i wady. Obie jednak trafiły do kosza, nie z powodów merytorycznych, lecz politycznych. To nie Ministerstwo Klimatu i Środowiska decyduje o kształcie systemu, ale czynniki polityczne spoza resortu. I niestety, zamiast systemu rynkowego i racjonalnego, otrzymaliśmy model podporządkowany logice fiskalnej i urzędniczemu monopolowi.
W tej koncepcji przedsiębiorcy mają jedynie płacić, bez możliwości wpływu na funkcjonowanie systemu. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska ma zarządzać środkami, ale nie jest organizacją ROP. Brakuje w tej koncepcji elastyczności, jaką widać w Czechach, gdzie system reaguje na wahania rynkowe i wspiera recyklerów oraz sortownie. W Polsce tego nie przewidziano. ROP zamienia się w podatek, nie narzędzie polityki środowiskowej.
Apelowałem o dialog, ale zostaliśmy zepchnięci na margines. Ministerstwo zamiast rozmawiać, doprowadziło do konfliktu między samorządami a przedsiębiorcami. Skoro nie było możliwości porozumienia wewnętrznego, poszliśmy do opinii publicznej. Pokazaliśmy, że ten system obciąży konsumenta, nie rozwiąże problemu zbiórki i recyklingu. Udało się dotrzeć do 7 milionów ludzi. Dziś trzeba zrobić krok wstecz i wrócić do stołu rozmów. Potrzebujemy systemu, który wspiera selektywną zbiórkę, recykling i stabilność finansową wszystkich uczestników rynku.
Polska wdraża ROP najgorzej w UE

Rozszerzona odpowiedzialność producenta to przede wszystkim finansowa odpowiedzialność za opakowania po zużyciu. Jej konsekwencją powinny być ekoprojektowanie i ekomodulacja. W Europie systemy te są podstawowym narzędziem do walki z rosnącą liczbą odpadów opakowaniowych, szczególnie z tworzyw sztucznych. Polska jest niestety jednym z krajów UE, który najgorzej realizuje ideę ROP-u. Nadal płaci mieszkaniec, a nie konsument. To musi się zmienić.
Mamy trzy główne problemy. Po pierwsze: zaburzone przepływy finansowe. Po drugie: zmiana systemu wywołuje opór, ale nie możemy kopiować rozwiązań 1:1, musimy je dostosowywać do lokalnych uwarunkowań. Po trzecie: brak dialogu legislacyjnego. Nie widzę, by producenci, samorządy i inne strony siadały razem do stołu. Tymczasem to gminy będą zbierać odpady, ale cały system musi być wspierany przez producentów.
Potrzebujemy cyrkularności, czyli gospodarki opartej na surowcach wtórnych. Trzeba stworzyć system oparty na istniejących, sprawdzonych strukturach i kompetencjach. Konieczne są centra kompetencji – np. PRO – które nie tylko zbierają opłaty, ale i wspierają producentów w realizacji ich obowiązków. Bez równego traktowania wszystkich uczestników rynku i bez przemyślanych regulacji, nie zbudujemy skutecznego ROP-u.
Wizja bez wdrożenia to halucynacja

Nie cieszę się z tego, co słyszę o dialogu społecznym, bo od 20 lat jest tak samo w każdej niemal dziedzinie w Polsce – po prostu go brakuje. Mamy problem z przekładaniem wizji na realne wdrożenia. Wystarczy spojrzeć na przykłady z Niemiec czy Czech, gdzie systemy ROP działają, a wdrożenie jest efektywne. W Polsce brakuje spójnej wizji, strategii i wspólnego mianownika.
ROP musi być systemem rozliczalnym i transparentnym. Każdy musi wiedzieć: ile zebrano, gdzie trafiły odpady, ile kosztowało ich przetworzenie. Dopiero gdy te dwa fundamenty zostaną zrealizowane, możemy myśleć o całej reszcie. Bez przejrzystości i standaryzacji pieniędzy i efektów, system będzie skazany na porażkę. Potrzebujemy sprawnie działającego modelu, a nie kolejnej halucynacji legislacyjnej.
Mamy szansę stworzyć system oparty na doświadczeniu – nie zmarnujmy jej

Przedsiębiorcy wiedzą, że muszą ponosić odpowiedzialność za opakowania wprowadzane na rynek. Cele środowiskowe są ambitne, ale realne. Chodzi o ograniczenie masy opakowań, zwiększenie poziomów recyklingu i nadanie odpadowi drugiego życia. To nie ulega kwestii, wszyscy to rozumiemy. Problem w tym, że nie rozmawiamy o narzędziach, które pozwolą te cele zrealizować.
Są dwie koncepcje: urzędnicza i rynkowa. W Europie funkcjonuje ponad 20 systemów opartych na PRO. One działają. Działamy na tym rynku od 23 lat i wiemy, jak wprowadzić ten system. Potrzebne są nowe standardy i wymogi, ale nie należy burzyć tego, co już działa. W Polsce przez lata gospodarka komunalna i obowiązki recyklingu funkcjonowały osobno. Dopiero teraz pojawia się szansa na ich połączenie.
ROP to szansa, ale tylko wtedy, gdy uwzględnimy potrzeby wszystkich: producentów, samorządów, recyklerów. Jeśli oddamy cały system NFOŚ, istnieje ryzyko braku przewidywalności, opóźnień w płatnościach, a firmy gospodarujące odpadami mogą nie wiedzieć, na czym stoją. ROP nie może być kolejnym podatkiem. To powinno być narzędzie zmiany. Ale bez wspólnej wizji i dialogu znów stracimy szansę, którą daje nam europejskie prawo.





