Z drem Marcinem Kulaskiem, Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, rozmawia Marcin Prynda

Na XI Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach odebrał Pan nagrodę za „budowanie mostów między nauką, biznesem i samorządem”. Często słyszymy, że te trzy światy mówią różnymi językami. Który z tych „filarów” wymaga dziś najpilniejszego wzmocnienia, by polska gospodarka mogła w pełni korzystać z potencjału naszych uczelni?
Ta nagroda to dla mnie ogromne wyróżnienie, a także potwierdzenie, że strategia, którą realizujemy w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego jest zauważana i przynosi efekty. Budowanie mostów między nauką, biznesem i samorządem rozumiem jako proces włączający wszystkich uczestników życia społecznego. To nie jest tylko kwestia podpisanych listów intencyjnych, ale tworzenie żywej przestrzeni dialogu, w której świat akademicki szuka kontaktu z praktyką i na odwrót. Dziś polska nauka odważnie wychodzi poza mury uczelni i to jest fundamentalna zmiana. Jednak, aby ten system działał, potrzebujemy sprawnego mechanizmu transferu wiedzy, który systematycznie wzmacniamy: na uczelniach prężnie działają centra transferu technologii, powstają spółki spin-off i spółki celowe. Programy takie jak Science4Business dają naukowcom realne narzędzia do rozwijania projektów aż do fazy gotowych prototypów. To instrumenty, które pozwalają przełożyć teorię na konkretne, cyfrowe wdrożenia. Bardzo silnie też stawiamy na „swoje” – Polska nie może być wyłącznie odbiorcą cudzych technologii. Musimy kreować własne, konkurencyjne rozwiązania. Aby to się udało, biznes musi zacząć głośniej artykułować swoje potrzeby, a my musimy zdjąć z naukowców gorset biurokracji, by mogli na te potrzeby szybko odpowiadać. Tylko taki model rozwoju zapewni nam trwałą odporność gospodarczą. Polska jest dziś 20. gospodarką świata i nauka ma tu do odegrania wielką rolę – powinna jeszcze mocniej napędzać innowacje. I jeśli słyszę pytanie o obszar do najpilniejszego wzmocnienia, to jest to przekonanie polskiego biznesu do inwestowania w rodzime startupy naukowe oraz, szerzej, w cały obszar B+R, czyli badań i rozwoju. Polskie uczelnie to dziś kuźnie patentów. I to one zgłaszają wciąż wynalazki częściej niż biznes. Proporcje są takie, że na blisko 3500 patentów zgłoszonych w 2024 r. około 1100 pochodzi od biznesu, pozostałe zaś – z uczelni. Dlatego polskie przedsiębiorstwa, chcąc konkurować na międzynarodowych rynkach, muszą współpracować z naukowcami.
Uważa Pan, że bez nauki nie bylibyśmy 20. gospodarką świata, ale wciąż gonimy średnią unijną w wydatkach na R&D. Obecnie to ok. 1,5% PKB, a Pańskim zdaniem powinno to być co najmniej 2%. Jakie konkretne mechanizmy – poza dotacjami budżetowymi – powinny zostać wdrożone, aby zachęcić sektor prywatny do odważniejszego inwestowania w polską myśl techniczną?
Osiągnięcie poziomu 2% PKB na wydatki badawczo-rozwojowe wymaga zmiany myślenia o nauce. Trzeba traktować ją
jako priorytet budżetowy i rdzeń bezpieczeństwa państwa. Na szczęście koleżanki i koledzy z rządu są dziś tego świadomi. Chcemy też, aby przedsiębiorca nie bał się inwestować w polskie innowacje, dlatego tworzymy platformy dialogu i narzędzia, które wykraczają poza schemat dotacji. Ważny jest tu m.in. wspomniany wyżej projekt Science4Business, w ramach którego dysponujemy kwotą prawie 300 milionów złotych, która posłuży komercjalizacji wyników badań i ułatwi przedsiębiorcom dostęp do wiedzy akademickiej. Kolejnym mechanizmem jest tworzenie wspólnych centrów kompetencji i szkolenia kadr, co już dzieje się w sektorze energetyki jądrowej. Porozumienie Sieci Badawczej Łukasiewicz z ORLEN Synthos Green Energy to modelowy przykład tego, jak kapitał może łączyć siły z instytutami badawczymi i wspólnie budować zaplecze dla nowej gałęzi gospodarki. Inwestujemy też w nowoczesne otoczenie technologiczne – w tym w projekty o ogromnej skali, jak Gaia AI Factory – druga w Polsce fabryka AI. Wreszcie, kluczowe jest systemowe wzmacnianie nauki przez cyfryzację usług, takich jak e-Granty czy Portal „Usługi dla Nauki”, co upraszcza współpracę na linii badacz-przedsiębiorca. Dzięki nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa budujemy też bezpieczne otoczenie prawne, które chroni własność intelektualną i innowacje. Tworząc takie warunki – od stabilnego finansowania, przez szkolenia, aż po nowoczesną infrastrukturę i uproszczone procedury – sprawimy, że sektor prywatny zobaczy w polskiej nauce opłacalny kierunek inwestycji.

Pojawił się pomysł, aby największe podmioty gospodarcze przeznaczały część zysków na badania i rozwój. Jakie zachęty lub regulacje warto wprowadzić, aby współpraca gigantów (także tych państwowych) z politechnikami nie była tylko działaniem PR-owym, ale realnym zlecaniem kluczowych badań polskim naukowcom?
Już o tym mówiłem i powtórzę: aby współpraca największych podmiotów gospodarczych z politechnikami przestała być działaniem wizerunkowym, a stała się realnym zlecaniem kluczowych badań, musimy przestać traktować naukę jako koszt, a zacząć widzieć w niej rdzeń bezpieczeństwa państwa i silnik gospodarczy. Kluczem jest stworzenie systemu, w którym gigantom opłaca się inwestować w polską myśl techniczną. Wspomniałem wcześniej o stworzeniu wspólnego centrum szkoleniowego dla specjalistów energetyki jądrowej, bo to dowód na to, że kiedy biznes potrzebuje unikalnych kompetencji, kieruje się w stronę nauki. Trudno wyobrazić sobie lepszą zachętę do wyłożenia kapitału – budowa i rozwój własnych kadr opłacają się każdemu. Zabiegam o to, żeby inwestycje w badania były traktowane jako priorytet – efektem jest m.in. zwiększenie subwencji dla uczelni publicznych w 2026 roku o ponad 586 milionów złotych.
Hasło tegorocznego Kongresu to „Samorząd w czasach niepewności”. W dobie zagrożeń hybrydowych nauka przestaje być tylko domeną teorii, a staje się fundamentem bezpieczeństwa. Jak resort zamierza wspierać polskie uczelnie techniczne w tworzeniu technologii dual-use (podwójnego zastosowania) oraz w walce o suwerenność technologiczną Polski?
Można śmiało powiedzieć, że dziś bezpieczeństwo państwa wykuwa się na uczelniach. Nie stać nas, jako państwo, na rozdzielanie nauki „cywilnej” od „wojskowej”. Dlatego jako Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego kładziemy ogromny nacisk na technologie dual-use. Polskie rozwiązania powinny służyć zarówno rolnictwu czy logistyce, jak i naszej armii. Dążymy do stabilnego finansowania badań nad technologiami dual-use – na forum europejskim mówię naszym partnerom o tym, że dla Polski i regionu to najlepsza ścieżka rozwoju, a ostatnie wydarzenia na mapie geopolitycznej świata tylko potwierdzają moje argumenty. Nowa perspektywa budżetowa powinna otworzyć przed polskimi firmami technologicznymi i uczelniami zupełnie nowe możliwości rozwoju.
Jako Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zdobywamy też środki na cyfrowe inwestycje. Na początku 2026 r. Politechnika Krakowska i Uniwersytet Warmińsko-Mazurski jako pierwsze uczelnie w Polsce podpisały porozumienie, dzięki któremu otrzymają finansowanie z instrumentu „Pożyczka na cyfryzację” z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Dzięki tym środkom – w wysokości blisko 270 mln zł – obie szkoły wyższe zrealizują ambitne programy unowocześniania swoich systemów i infrastruktury bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że za przykładem Olsztyna i Krakowa pójdą teraz uczelnie z kolejnych ośrodków.
Bardzo ważną rolę we wsparciu suwerenności technologicznej Polski odgrywa nasz dostęp do kluczowych technologii kosmicznych. Sieć Badawcza Łukasiewicz rozpoczyna właśnie dziesięcioletni Program Badań Kosmicznych o wartości około 2,4 mld zł, którego finansowanie pochodzi ze środków własnych Sieci, funduszy na obronność, rozwoju technologii kosmicznych oraz ze współpracy z sektorem prywatnym. Program wykorzystuje zasoby 22 instytutów i będzie oferował usługi polskim i międzynarodowym klientom, a dzięki podejściu dual-use pozwoli na wykorzystanie cywilnych technologii w obronności. Przypomnę tylko, że Łukasiewicz jest partnerem strategicznym dużych spółek, specjalizujących się m.in. w obszarze łączności. To historyczna szansa dla Polski na stanie się europejskim liderem w technologiach przemysłu kosmicznego, również w tak wyspecjalizowanych obszarach jak serwisowanie satelitów czy rozwój ekologicznych napędów. Możemy powiedzieć, że to ubiegłoroczna misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego wyniosła Polskę na orbitę kosmicznych ambicji, a program Sieci Badawczej Łukasiewicz sprawi, że będziemy jeszcze silniej zakotwiczeni w europejskim sektorze kosmicznym.
W wywiadach wspomina Pan o ogromnych środkach na programy takie jak „Cyberbezpieczny Samorząd” czy „Cyberbezpieczne Wodociągi”. Czy widzi Pan rolę dla lokalnych ośrodków akademickich w pełnieniu funkcji regionalnych centrów kompetencji cyfrowych, które na co dzień wspierałyby samorządy w ochronie infrastruktury krytycznej?
Tak, oczywiście. Oba programy to setki milionów złotych na inwestycje, które zwiększą bezpieczeństwo cyfrowe, bo ataki hakerskie na infrastrukturę krytyczną są, niestety, coraz częstsze. I dlatego nauka musi stanowić fundament bezpieczeństwa i rozwoju regionalnego. Również tu, podczas Kongresu w Mikołajkach, bardzo wyraźnie wybrzmiewa zdanie, że bezpieczeństwo przestało być domeną wyłącznie resortu obrony. Dzisiaj synergia nauki i bezpieczeństwa jest koniecznością.
Kongres w Mikołajkach naturalnie kieruje wzrok na region Warmii i Mazur. Jak, w Pana opinii, warto systemowo wspierać uczelnie w mniejszych miastach, aby nie „produkowały” jedynie dyplomów, ale stały się motorami napędowymi lokalnych specjalizacji, takich jak ekonomia wody, nowoczesne rolnictwo czy przemysł drzewny?
Mniejsze ośrodki akademickie nie powinny kopiować uniwersytetów z dużych miast, ale szukać unikalnych specjalizacji. Uczelnia w mniejszym mieście musi być „szyta na miarę” potrzeb regionu i pełnić kluczową rolę we wspieraniu rozwoju lokalnych społeczności. W ten sposób można wzmocnić pozycję Polski, bo źródła jej siły biją w małych ojczyznach. Systemowo wspieramy dialog uczelni z lokalnymi pracodawcami. Osobiście cieszę się na każde spotkanie obu tych środowisk i na niemal każdym staram się być osobiście.
Dowodem na to, że mamy ogromny potencjał i w Polsce i tu, w regionie Warmii i Mazur, było moje spotkanie na XI Europejskim Kongresie Samorządów z młodymi naukowcami z projektu Młodzi@Forum. To bardzo utalentowani, świetnie rokujący młodzi ludzie, którzy już odnoszą sukcesy.
Wielu ekspertów wskazuje na dynamiczny rozwój Polski jako fenomen w skali Europy. Jaką rolę w tym „polskim złotym wieku” odgrywa zreformowane szkolnictwo wyższe? Czy za 10 lat polskie uczelnie będą kojarzone raczej z patentami zmieniającymi rynek, czy z kuźnią kadr dla zagranicznych korporacji?
Bardzo nie chciałbym, żeby ziścił się ten drugi scenariusz. Nauka i powiązana z nią cyfryzacja są obecnie kluczowymi filarami bezpieczeństwa i suwerenności państwa. Reforma szkolnictwa wyższego ma m.in. na celu przekształcenie uczelni w centra generujące własne, konkurencyjne technologie. Przykłady konkretnych działań, o których mówiłem wyżej są wyraźnymi sygnałami, że Polska dąży do bycia twórcą, a nie jedynie odbiorcą zagranicznych rozwiązań.
W perspektywie najbliższej dekady ambicją Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest to, aby polskie uczelnie były kojarzone przede wszystkim z jakością, z patentami zmieniającymi rynek. I to się dzieje, a rolą państwa, w tym resortu nauki, jest wspieranie naukowców w ich działaniach innowacyjnych. Zaczynamy już na etapie studiów, np. poprzez stypendia. W tym roku jednorazowe stypendia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w wysokości 17 tys. zł. otrzymało 402 utalentowanych studentów z całej Polski, reprezentujących 48 dyscyplin naukowych. Obniżyliśmy również próg dostępności do stypendiów socjalnych. I co najważniejsze – skierowaliśmy olbrzymie środki na remonty i budowę akademików. To naprawdę rewolucyjna zmiana, bo dotąd nikt nie traktował domów studenta jako części miejskiego ekosystemu, w którym powinni żyć zadowoleni mieszkańcy. Wszystko to składa się na szerszy plan, który ma na celu zatrzymać polskich naukowców tu, na miejscu.






