Z prof. dr. hab. Alojzym Z. Nowakiem, rektorem Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Marcin Prynda.

Marcin Prynda: Jako wybitny ekonomista łączy Pan Rektor perspektywę akademicką z głębokim rozumieniem mechanizmów rynkowych. Z perspektywy ekonomisty – jak oszacowałby Pan stopę zwrotu z inwestycji państwa w Uniwersytet Warszawski? Czy traktujemy inwestycję jako koszt w budżecie, czy jako kluczowy motor polskiej innowacyjności?
Prof. dr. hab. Alojzy Z. Nowak: To bardzo interesujące pytanie dla rektora największego uniwersytetu w Polsce, a jednocześnie także ekonomisty, dla którego transfer wiedzy z uczelni do szeroko rozumianego biznesu jest wartością bardzo ważną i jak najbardziej wciąż aktualną. Jednakże chciałbym podkreślić, że oszacowanie precyzyjne stopy zwrotu z inwestycji państwa na rzecz takiej publicznej jednostki naukowej, jak uniwersytet, nie powinno być wyłącznym celem czy celem samym w sobie. Choć nie kwestionuję intencji zawartej w pytaniu, zakładam, że idzie w nim o to, aby wydatki państwa na naukę w maksymalnym stopniu, z ekonomicznego punktu widzenia, kreowały przestrzeń do stabilnego, bezpiecznego i innowacyjnego rozwoju państwa i społeczeństwa.
Chodzi jednak także o to, by każda zainwestowana publiczna złotówka dawała kilkukrotny, konkretny zwrot poprzez tworzenie sprawnego, organizacyjnego i finansowego ekosystemu, w którym badania naukowe, a szerzej współpraca nauki ze środowiskami biznesowymi i gospodarczymi, miała charakter trwały, kluczowy i wymierny, zarówno w interesie bezpieczeństwa i suwerenności państwa, a nade wszystko na rzecz dobrostanu jego obywateli. W literaturze przedmiotu wskazuje się przecież wyraźnie, że jedna jednostka pieniężna zainwestowana w badania i rozwój (B + R) daje 4- a nawet 7-krotny zwrot z tej inwestycji.
W okresie, kiedy sprawuję funkcję Rektora Uniwersytetu Warszawskiego, staram się umacniać znaczenie uczelni jako instytucji społecznie innowacyjnej, odpowiedzialnie zarządzanej i rozwijającej się w sposób zrównoważony, między innymi poprzez wspieranie nowych form organizacji i finansowania uczelni. Środowiska biznesu słusznie oczekują, że badania naukowe będą w jeszcze większym stopniu prowadziły do konkretnych, wymiernych efektów. Będąc zwolennikiem znacznego zwiększenia efektywnego zaangażowania także ludzi nauki na Uniwersytecie Warszawskim na rzecz ścisłej współpracy z biznesem, musimy sobie jednak zdawać sprawę, że bez wyników badań podstawowych zwyczajnie nie będzie badań stosowanych.
Chciałbym, aby nasi młodzi matematycy, informatycy czy fizycy, ale także przedstawiciele nauk społecznych i humanistycznych, którzy wygrywają na świecie różnego rodzaju konkursy, mieli coraz większe, bezpośrednie przełożenie na rozwój innowacji w Polsce. Pamiętajmy wszakże, że nadal funkcjonuje ideał uniwersytetu humboldtowskiego, który, przypomnę, funkcjonuje wokół dwóch kanonów: pierwszy z nich łączy integralnie kształcenie akademickie i badania naukowe, drugi gwarantuje wolność intelektualną i swobodę w badaniach oraz nauczaniu. A te podstawowe wartości powinny być gwarantowane przez autonomię uniwersytetu. Dążenie do odkrywania i prezentowania prawdy w oparciu o różnorodność poglądów, sprawiedliwość i poszanowanie godności człowieka to zasadnicze, bezcenne cele, które są wciąż aktualne i nie wymagają przedefiniowania.
Czy obecna subwencja jest wystarczająca, czy może nadszedł czas na odważną dyskusję o modelu endowment (funduszu żelaznego) na wzór amerykański, zasilanego przez zamożnych absolwentów i mecenasów?
Środki przeznaczone na finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego zawsze mogłyby być większe. Ale nie należy pomijać kontekstu obecnych wydatków budżetowych w obliczu istniejącej sytuacji międzynarodowej, między innymi wojny w Ukrainie. Dostrzegam jednak zwiększenie możliwości wspierania nauki poprzez zamawianie badań zarówno stosowanych, jak i podstawowych przez inne ministerstwa, niekiedy bardziej zasobne finansowo niż resort nauki. Mam tutaj na myśli między innymi Ministerstwo Obrony, Ministerstwo Cyfryzacji czy Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Uniwersytet Warszawski we współpracy z innymi czołowymi polskimi uczelniami jest już również aktywny w tworzeniu silnego środowiska krajowego i zagranicznego dla wspierania rozwoju badań, zarówno podstawowych, jak i aplikacyjnych, i wykorzystywania ich wyników do komercjalizacji i tworzenia choćby start-upów, dających szanse na jeszcze większe zbliżenie nauki i biznesu. Widać w tej materii również coraz większe zrozumienie i wsparcie, zarówno poszczególnych instytucji rządowych, jak i firm działających w Polsce. Jest to szczególnie ważne teraz, w dobie szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji oraz wzrastającej roli innowacyjności i przedsiębiorczości.
Nie będziemy mieć w Polsce nigdy takich środków, które by sfinansowały wszystkie potrzeby rozwojowe polskiej nauki. Dlatego najwyższy czas na odważną dyskusję o modelu endowment (funduszu żelaznego), na wzór amerykański, zasilanego przez zamożnych absolwentów i mecenasów. Na świecie bardzo często różnego rodzaju firmy czy organizacje użyteczności publicznej współfinansują uczelnie i badania. Wysoki procent wzrostu gospodarczego najbardziej uprzemysłowionych państw świata wynika z innowacji i wiedzy, a właśnie uniwersytety są jednym z głównych źródeł pozyskiwania tego kapitału.
Uniwersytet Warszawski ma około 40 tysięcy studentów. Zatrudniamy około 8 tysięcy pracowników, w tym około 4,5 tysiąca naukowców na stałe i dodatkowy tysiąc przyjezdnych gościnnie. Nasz budżet to 2,4 mld zł. Dla porównania Uniwersytet Stanforda w Kalifornii, prywatna uczelnia, kształci około 17-18 tysięcy studentów, zatrudnia około 3 tysiące naukowców, a budżet tej uczelni to 8,5 mld dolarów. Do tego dochodzi ponad 35 mld dolarów w postaci kapitału żelaznego, który może być inwestowany po to, by wypracowane zyski służyły do finansowania strategicznych projektów uczelni.
Istnieje więc już droga, którą powinny pójść uniwersytety w Polsce – tworzyć fundusze żelazne nastawione na inwestowanie i rozwój. Źródłem kapitału do stworzenia funduszu żelaznego mogłaby być na przykład emisja obligacji uczelnianych, ale także darczyńcy, których kapitał inwestowany byłby w sposób bezpieczny i odpowiedzialny, zgodny ze strategią określoną przez fundusz i darczyńcę. W przypadku Uniwersytetu Warszawskiego budowanie kapitału żelaznego powinniśmy zacząć od około 5-10 mld zł. Żeby to było możliwe, potrzebna jest zmiana regulacji prawnych. Już kilka lat temu rozmawiałem o tym z dwoma bankami – były tym zainteresowane.
Cały proces wymagałby też uporządkowania wielu tematów. W przypadku Uniwersytetu Warszawskiego – doszacowania wartości księgowej do rynkowej stołecznych nieruchomości należących do uniwersytetu. Mamy w Warszawie około 850 tys. m² gruntów, a „pod dachem” – ok. 630 tys. m². W dokumentach mamy zapis, że nasza wartość wynosi około 6 mld zł. A sam kampus w centrum miasta z przyległościami, około 12-14 ha, według wyceny rynkowej wart jest 12-15 mld złotych. Realna wycena majątku da nam znacznie większe możliwości przy ewentualnej emisji obligacji, bo jest to ogromne zabezpieczenie. Kapitał intelektualny, choć bardzo istotny, a może nawet najważniejszy, jest niezmiernie trudno wycenić, ale także należy go uwzględnić.
Szanse na podniesienie na wyższy poziom jakości badań naukowych dostrzegam również w aktywnym, jak dotychczas, uczestnictwie Uniwersytetu Warszawskiego w Sojuszu 4EU+. Już teraz instytucje uniwersytetów europejskich tworzą coraz liczniejsze obszary współpracy, kooperacji, podejmują inicjatywy związane z innowacjami, transferami najnowocześniejszych technologii. To dzięki tej współpracy i doświadczeniom z niej wynikającym możemy lepiej, sprawniej funkcjonować zarówno na rynku badawczym, jak i edukacyjnym. To właśnie w tym aliansie z wieloma uniwersytetami zagranicznymi widzimy ogromną szansę w zapewnianiu i tworzeniu warunków do rozwijania umiejętności i budowania tak zwanych miękkich kompetencji społecznych. Polityka wobec uczelni w Polsce także w tym zakresie wymaga doprecyzowania. Tym bardziej, że jak już wspomniałem, nie będziemy mieć w Polsce nigdy takich środków, które by sfinansowały wszystkie potrzeby rozwojowe polskiej nauki.
W dobie AI i automatyzacji wiele zawodów znika. Jak Uniwersytet Warszawski modyfikuje swój „produkt edukacyjny”, aby absolwent nie tylko odnalazł się na rynku pracy, ale potrafił ten rynek samodzielnie kreować?
Sztuczna inteligencja, szczególnie w ostatnich dwóch latach, zmienia rynek pracy szybciej, niż adaptują się do niego zarówno pracodawcy, jak i pracownicy. Choć ta zmiana nie dotyczy jeszcze Polski, według niektórych badaczy na skutek szybkiego rozwoju i wykorzystania sztucznej inteligencji wiele osób w skali globalnej może wkrótce stracić pracę i perspektywy stabilizacji życiowej. Często pojawiają się opinie, iż rewolucja technologiczna wspomagana przez AI sprawia, że pogłębienie się kryzysu bezrobocia jest nieuniknione. Czy tak rzeczywiście musi się stać? Historia gospodarcza tego nie potwierdza.
Co więcej, wskazuje, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż utrata miejsc pracy w jednym sektorze może przyczynić się do powstania nowych miejsc zatrudnienia w innych obszarach gospodarki. Tak było np. wtedy, kiedy zwiększyła się mechanizacja, a tym samym wydajność pracy w rolnictwie. Pracownicy rolni przenieśli się wówczas do miasta, co było nie bez znaczenia dla szybszego rozwoju przemysłu. Natomiast gdy wprowadzono automatyzację w przemyśle, przyspieszeniu uległ rozwój usług. Tak prawdopodobnie może zdarzyć się i teraz w dobie szybkiego rozwoju AI. Dodatkowo znaczną rolę może tutaj także odegrać państwo, chroniąc odpowiednimi regulacjami miejsca pracy.
Zapewne jakimś rozwiązaniem byłoby także wprowadzenie nowoczesnego systemu transformacji z danymi służącymi do przewidywania utraty miejsc pracy oraz nowymi formami wsparcia, które pomogą pracownikom w przejściu z jednej firmy do innej. Bardziej ambitny plan zakłada uruchomienie porozumienia między sektorem publicznym a prywatnym – takiego, w którym pracodawcy będą odpowiedzialni za definiowanie umiejętności niezbędnych dla gospodarki opartej na sztucznej inteligencji i tworzenie ścieżek do nowych miejsc pracy, a rząd zainwestuje w szkolenia, zachęty i zabezpieczenia społeczne, które pomogą pracownikom szybko znaleźć zatrudnienie.
Moje służbowe wyjazdy do Stanów Zjednoczonych i Azji sprawiają, że myślę o AI uwzględniając jeszcze inny kierunek. To stałe burzenie dotychczasowego muru między środowiskiem biznesu a środowiskiem badawczo-edukacyjnym jest czymś naturalnym. W tamtej części świata już od dawna rozwija się współpraca: biznes-nauka-startupy. Transfer technologii z uczelni do biznesu jest po prostu odpowiedzią na zarządzanie przedsiębiorstwem w erze cyfrowej. Polskie firmy wciąż cechuje silna awersja do błędu, skutkującego stratą finansową, dominuje też kultura rozliczania, zamiast eksperymentowania, czy krótkoterminowe kalkulacje finansowe. Polska ma problem z modelem zarządzania, strukturą decyzyjną oraz mentalnością strategiczną.
Naturalnie, nie da się wszystkiego importować czy pozyskiwać tylko z doświadczeń amerykańskich albo azjatyckich. W Europie szkolnictwo wyższe jest bardziej regulowane oraz finansowane w dużej mierze ze środków publicznych. Tym niemniej od kilkudziesięciu lat w Europie regulacje dotyczące misji wyższych uczelni, głównie publicznych, stają się też coraz częściej nastawione w dużym stopniu na większą autonomię w zakresie działania oraz na większą niezależność źródeł finansowania. Uniwersytet Warszawski w coraz większym stopniu kształci przyszłych przedsiębiorców, innowatorów i kreatorów rynku.
Dla sukcesu modernizacyjnego Polski duże znaczenie będzie miało przedsiębiorcze i proinnowacyjne nastawienie firm publicznych i prywatnych, pracowników i konsumentów. W tej sytuacji istnieje absolutna potrzeba nowej i przyspieszonej adaptacji nauki i gospodarki do nowych wyzwań, związanych m.in. z tzw. Gospodarką 4.0 – a więc gospodarki zorientowanej w coraz większym stopniu na nowoczesne technologie, innowacje, sztuczną inteligencję, szeroko rozumianą przedsiębiorczość. Często o tym mówię – nauka musi sprawnie podążać, a nawet wyprzedzać potrzeby nowoczesnej gospodarki. I to nie może być tylko myślenie życzeniowe.
Do tego potrzebne jest zrozumienie nie tylko konieczności konkretnych działań, ale także ich podejmowanie. To się już dzieje na Uniwersytecie Warszawskim. Uważam, że wybitni przedstawiciele biznesu powinni częściej znajdować miejsce w uczelniach, czy to w postaci ciał doradczych, czy jako wsparcie dla prowadzenia działalności badawczej i dydaktycznej, a przedstawiciele uczelni zasiadać powinni w radach nadzorczych firm czy też w radach dyrektorów. W rezultacie wzajemnego poznania się, współpracy oraz niejednokrotnie wyznaczania wspólnych celów, część badań naukowych mogłaby być i na szczęście jest już częściowo przynajmniej finansowana ze środków zewnętrznych, a studenci i absolwenci mogliby zdobywać doświadczenie i umiejętności w nowocześnie zarządzanych firmach podczas staży i praktyk. To zwiększałoby ich atrakcyjność na rynku pracy. Uniwersytet nie może tylko dostosowywać się do zmian zachodzących na rynku pracy czy w gospodarce; uniwersytet musi także te zmiany kreować, zgodnie ze swoją misją i oczekiwaniami społecznymi.

Polska nauka aspiruje do światowej czołówki. Jakie bariery systemowe w Polsce – finansowe, prawne, mentalne, a być może Pan Rektor dostrzega jeszcze inne – najbardziej utrudniają nam wejście do pierwszej setki Rankingu Szanghajskiego?
Najpierw może o Rankingu Szanghajskim. Rankingi nie są celem samym w sobie, ale narzędziem pomagającym zmierzyć naszą widzialność i pozycję na rynku badań i edukacji. Rankingi międzynarodowe oparte na dobrze opracowanej metodologii są ważnym uzupełnieniem informacji o nas samych w kontekście konkurencji międzynarodowej. Na Uniwersytecie Warszawskim wykorzystujemy je do analizy osiągnięć i tempa rozwoju względem innych uczelni. Ważnym kryterium czołowych światowych rankingów są dokonania naukowe w postaci cytowań i rozpoznawalności oraz widoczności międzynarodowej dorobku naukowego.
Dostrzegam problem niskiej kompatybilności działalności naukowej i wysiłku naukowego z ocenami międzynarodowymi w tych zakresach. Dlaczego tak jest, to temat do dalszej analizy i stosownych decyzji, jak mi się wydaje, nie tylko z punktu widzenia Uniwersytetu Warszawskiego. Natomiast jeśli mowa o barierach, to próbowałem o nich wspomnieć we wcześniejszych pytaniach. Ale może rzeczywiście warto w tym miejscu wskazać je jeszcze raz. Jedną z zasadniczych przeszkód utrudniających „doszlusowanie” polskiej nauki do poziomu światowego jest stosunkowo niski poziom jej dofinansowania.
Prowadzone w tym zakresie badania potwierdzają, że aby nauka mogła się rozwijać na światowym poziomie i by gospodarka, wykorzystując te badania, stawała się innowacyjna i przedsiębiorcza, państwo musi w B+R inwestować przynajmniej 2% PKB. W Polsce póki co wydatki na naukę szacuje się na poziomie nieco powyżej 1%. Opinia ta oparta jest na wieloletnich badaniach i doświadczeniach w krajach z rozwiniętymi gospodarkami rynkowymi i funkcjonującymi w różnych systemach polityczno-gospodarczych. Co więcej, wydaje się niemal pewne, że w najbliższym czasie budżet państwa nie jest w stanie zrealizować powyższych oczekiwań.
Czy rozwiązaniem jest pozyskiwane finansowania z innych źródeł? W innych państwach jest to właściwie standardowy już sposób pozyskiwania funduszy.
Trwają dyskusje odnośnie możliwości pozyskiwania finansowania rozwoju badań z innych źródeł, przy świadomości, że finansowanie z budżetu państwa jest finansowaniem najbardziej pożądanym, bo daje wolność w podejmowaniu badań i jest instrumentem najbardziej obiektywnym i niezależnym dla potrzeb prowadzenia badań naukowych. Innym ważnym źródłem finansowania badań i rozwoju są środki pozyskiwane z biznesu. Są one z reguły wykorzystywane na dofinansowanie badań stosowanych bądź na różnego rodzaju programy edukacyjne.
Częściowo badania prowadzone na uczelniach oraz programy wymiany międzynarodowej finansowane są ze środków własnych uczelni pozyskiwanych z opłat za studia niestacjonarne, ze sprzedaży patentów oraz ze środków przekazanych przez sponsorów. W polskich warunkach są to jednak w dalszym ciągu kwoty stosunkowo niewielkie i zapewniające potrzeby badawczo-edukacyjne tylko w bardzo ograniczonym stopniu. W tej sytuacji od pewnego czasu pracujemy nad przygotowaniem i wprowadzeniem w życie systemu umożliwiającego utworzenie kapitału żelaznego, który można by inwestować, a pozyskiwane dochody przynajmniej w części można by przeznaczyć na finansowanie badań, stypendia dla wybitnie uzdolnionych studentów i doktorantów oraz na wymianę międzynarodową, a może nawet na inwestycje i wspieranie start-upów.
Kolejną przeszkodą utrudniającą możliwości wejścia do pierwszej dwusetki polskich uczelni, w tym UW do grona najwyżej notowanych uczelni na Szanghajskiej liście rankingowej, jest system oceny polskich uczelni w ramach tzw. ewaluacji, a w szczególności wyników badań prowadzonych w rodzimych placówkach szkolnictwa wyższego. Najogólniej można powiedzieć, że system ten jest mało kompatybilny z kryteriami wykorzystywanymi w szanghajskim systemie oceny uczelni. Jeśli zatem chcemy, żeby polskie uczelnie w znaczący sposób przesunęły się w omawianym Rankingu do góry, należy także dostosować system oceny polskich uczelni do tego, który jest w nim stosowany.
Rozwój nauki w Polsce utrudnia także niepewność dotycząca finansowania badań naukowych, dydaktyki i zaplecza materialnego polskich uczelni. Trzeba pamiętać, że jeśli mówimy o internacjonalizacji polskich uczelni, to idzie nie tylko o nauczanie w językach obcych, ale także choćby o jakość domów studenckich, hoteli dla doktorantów i asystentów, o obsługę medyczną i socjalną itd. Za podejmowaniem nawet najlepszych decyzji w tym zakresie muszą iść działania o charakterze finansowym, organizacyjnym i budowlanym. Brak jest też odpowiednio wypracowanego modelu/mechanizmu finansowania wprowadzanych na rynek wyników badań i innowacji wypracowywanych i tworzonych na uczelniach. Mamy wciąż niską skłonność, a wręcz awersję do ryzyka przed nieudanym przedsięwzięciem, zapominając o tym, że porażka jest pierwszym krokiem do sukcesu.
Dodam też, że Uniwersytet Warszawski podejmuje wiele działań o charakterze edukacyjnym, skierowanym do studiujących młodych osób, aby pokonywać niechęć do ryzyka na styku biznes-nauka w Polsce. Potrzebna jest więc w zdecydowanie większym stopniu kultura zrozumienia i akceptacji tego ryzyka. Wiąże się to również z przyswojeniem zalet odpowiedniej zależności organizacyjnej i jej wpływu na osiągane rezultaty. Jestem również zwolennikiem zdecydowanie większej obecności i współpracy wysokiej klasy kompetentnych pracowników Uniwersytetu Warszawskiego ze spółkami Skarbu Państwa oraz spółkami prywatnymi.
Wyobrażenie, że rektor największego uniwersytetu w kraju powinien się zajmować właściwie tylko zarządzaniem uczelnią, uważam za całkowicie błędne. I przywołam w tym miejscu przykłady uczelni, które posiadają znakomite wyniki badawcze i edukacyjne – co daje im wysokie pozycje na liście szanghajskiej – a jednocześnie korzystają solidnie ze współpracy z biznesem. Rektor Uniwersytetu Oxfordzkiego był jednocześnie prezydentem BBC, a Rektor LSE doradzał prezesowi Banku Anglii. Podobnie funkcjonują i działają rektorzy Harvardu, MIT czy Uniwersytetu Monachijskiego. Efekty takiej współpracy i działalności są widoczne i znaczące zarówno po stronie uczelni, jak i po stronie biznesu, z którym współpracują.
Współpraca uczelni ze spółkami Skarbu Państwa i globalnymi korporacjami niekiedy bywa fasadowa. Jakie realne mechanizmy wdrożył Pan na UW, by wspólne projekty R&D kończyły się rynkowym sukcesem, a nie tylko publikacją?
Skuteczność wpływu nauki na sukcesy rynkowe firm zależy od wielu czynników – na pewno od ich otwartości na współpracę, od systemu finansowania B+R i zdolności do komercjalizacji wyników badań. Pewna przewaga amerykańskich uczelni, ale także europejskich, w tym brytyjskich, skandynawskich i niemieckich w szczególności, polega właśnie na tym, że poza współpracą stricte biznesową na dużą skalę tworzą programy studiów dualnych i praktycznych we współpracy z firmami. I w ramach tej kooperacji przygotowują studentów do roli specjalistów w różnych dziedzinach, takich jak AI, biotechnologia, energetyka odnawialna itd.
Uczelnie amerykańskie kładą nacisk na kompetencje miękkie: kreatywność, krytyczne myślenie, zdolność do pracy w interdyscyplinarnych zespołach. Przykładem jest Uniwersytet Stanforda w Kalifornii – czyli kluczowy motor Doliny Krzemowej. Globalne centra innowacji, venture capital, są związane z MIT – Massachusetts Institute of Technology, prawdopodobnie najbardziej wpływową uczelnią na świecie w zakresie innowacji. W zdecydowanie większym stopniu niż w Europie amerykańskie uczelnie realizują badania podstawowe i stosowane, które stają się potem fundamentem dla nowych produktów, procesów wytwórczych i usług.
Silna kultura innowacyjności, a w niej „failure acceptance” – akceptacja porażki – to także ważna przesłanka ostatecznych sukcesów. Zasady własności intelektualnej w Stanach Zjednoczonych upraszczają i przyspieszają masową komercjalizację takich badań. Amerykańskie wyższe uczelnie w centrach transferu technologii zatrudniają ekspertów z rynku i marketingu oraz menedżerów firm. Połączenie finansowego kapitału publicznego i prywatnego to rozwiązania często praktykowane w amerykańskich uczelniach. W konsekwencji uczelnie amerykańskie są globalnymi liderami innowacji, bo łączą badania, kapitał ludzki i finansowy oraz przedsiębiorczość w jednym ekosystemie.
Jeśli chodzi o dokonania Uniwersytetu Warszawskiego, to wiele projektów znajduje się już na etapie realizacji lub bardziej zaawansowanej współpracy z naszymi partnerami biznesowymi. Warto wspomnieć tylko, że kwantowe technologie badane przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego przyczyniają się do rozwoju prototypu odbiornika dla misji kosmicznych. Dla przykładu projekt kierowany przez dr. hab. Michała Parniaka z Centrum Optycznych Technologii Kwantowych w Centrum Nowych Technologii CeNT UW oraz z Wydziału Fizyki UW jest realizowany na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zespół prof. Jacka Jemielitego (Centrum Nowych Technologii UW) wraz z współautorami (m.in. z Wydziału Fizyki UW) opracował metodę zwiększania trwałości mRNA, co ma potencjał zastosowania w terapii nowotworowej, regeneracyjnej oraz przy szczepionkach genetycznych.
Laboratorium Związków Biologicznie Czynnych przy CNBCh UW oferuje usługi analityczne (HPLC-MS, HPLC-MS/MS) m.in. dla przemysłu farmaceutycznego i kosmetycznego, takie jak: identyfikacja składników i zanieczyszczeń, walidacja metod analitycznych. Nasza uczelnia jest członkiem Mazowieckiego Klastra Chemicznego, który zrzesza uczelnie, park przemysłowy, sektor badawczy i biznes. Współpraca dotyczy m.in. nowych źródeł energii, medycyny, produkcji substancji chemicznych aktywnych. Oto tylko kilka przykładów współpracy fizyków, chemików i biologów z Uniwersytetu Warszawskiego z przemysłem, na etapach komercjalizacji konkretnych projektów.
Chciałbym jeszcze podać inny przykład, tzw. edukacji celowanej. Jestem przekonany, że takim właśnie doskonałym przykładem jest powtórne uruchomienie w ścisłej współpracy z Wojskowym Instytutem Medycznym wydziału i kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Kierunek ten jest wybitnie interdyscyplinarny. Oznacza to, że w kształceniu studentów wykorzystujemy najmocniejsze strony zarówno UW, jak i WIM: fizykę, chemię, biologię, sztuczną inteligencję, etykę, medycynę, humanizację medycyny oraz ekonomię, prawo i zarządzanie. Studenci Wydziału Lekarskiego już od drugiego roku studiów uczestniczą w badaniach przybliżającym im całe spektrum nauki służącej medycynie.
Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że w ciągu kilku lat stworzony zostanie na UW hub składający się z nauk przyrodniczych, społecznych, sztucznej inteligencji i medycznych, który będzie z jednej strony konkurował z najlepszymi ośrodkami badawczo-medycznymi na świecie w zakresie wykorzystania wielkich baz danych i najnowszych osiągnięć w stosowaniu nauk podstawowych i przyrodniczych w medycynie, a z drugiej strony będzie stanowił silne wsparcie dla polskich ośrodków medycznych. Mamy też zamiar w jakiejś części kształcić wojskowych medyków, lekarzy obytych z medycyną pola walki, która to wiedza jest również wartościowa przy codziennej pracy np. przy medycynie katastrof czy zdarzeniach masowych. Chciałbym przy okazji podać jeszcze przynajmniej jeden przykład tzw. edukacji celowej.
W ostatnim czasie kilka wydziałów uniwersyteckich (Wydział Nauk Ekonomicznych, Wydział Zarządzania, Wydział Prawa i Administracji, Wydział Dziennikarstwa i Bibliologii, Wydział Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych) prowadzi studia dla Samorządu Województwa Mazowieckiego, dla dużych firm: Pekao SA, KGHM, Orlenu, ale także dla sędziów i prokuratorów. Studia te z jednej strony podnoszą kwalifikacje merytoryczne słuchaczy, a z drugiej strony umożliwiają, a przynajmniej zwiększają szanse współpracy pomiędzy ludźmi i instytucjami, z których słuchacze się wywodzą. Podobnie sprawy się mają przy prowadzeniu studiów typu Executive MBA. Na tych studiach kształcą się nie tylko menedżerowie dużych spółek, ale także właściciele małego i średniego biznesu oraz osoby zamierzające tworzyć spin-offy i start-upy.
Czy w świecie algorytmów nie potrzebujemy filozofów i socjologów więcej niż kiedykolwiek? Jaką wartość dodaną wnoszą nauki społeczne do twardego biznesu?
Jeśli patrzymy na osoby, które otrzymują nagrody Nobla za wybitne osiągnięcia z ekonomii, to można wśród nich znaleźć także badaczy z backgroundem filozoficznym, prawniczym czy też z zakresu psychologii, zajmujących się ekonomią behawioralną, a przy tym dysponujących wszechstronną wiedzą łączącą psychologię, ekonomię i zarządzanie. Nauki społeczne w coraz większym stopniu wnoszą wiedzę do – jak to określono – twardego biznesu. To nie jest nowy kierunek. Funkcjonowanie nowoczesnych przedsiębiorstw wymaga interdyscyplinarnego zespołu kompetencji. Wynika to ze złożoności współczesnej gospodarki, rewolucji technologicznej oraz specyfiki globalnych rynków, ale także rozwoju i umiędzynarodowienia stosunków międzyludzkich.
Strategiczna zależność gospodarcza w skali świata jest faktem. Szybki rozwój takich dziedzin jak sztuczna inteligencja, informatyka czy Data Science sprawia, że firmy potrzebują inżynierów, programistów i analityków danych. Ale rośnie również zapotrzebowanie na psychologów społecznych i specjalistów o kompetencjach kreatywnych. Uniwersytet Warszawski oczywiście wychodzi naprzeciw temu zapotrzebowaniu. Znaczącym przykładem było choćby podpisanie listu intencyjnego dotyczącego współpracy z sześcioma krajowymi ośrodkami naukowymi i medycznymi. Jednym z celów tego porozumienia jest udoskonalenie polskiego systemu opieki zdrowotnej, w szczególności w zakresie robotyki chirurgicznej, sztucznej inteligencji i telemedycyny. Ta inicjatywa pozwoli również na opracowanie specjalistycznych programów i nowych kierunków edukacyjnych. Jestem przekonany, że łącząc wiedzę z różnych dziedzin, tworzymy warunki do rozwoju medycyny przyszłości. To dobry kierunek funkcjonowania wyższych uczelni.
Gdzie widzi Pan Uniwersytet Warszawski za dekadę? Czy będzie to uczelnia-instytucja, czy raczej dynamiczny ekosystem, w którym granica między kampusem a centrum biznesowym stolicy całkowicie się zaciera?
Wydaje mi się, że już teraz granica między kampusami a centrum biznesowym Warszawy szybko zanika, jeśli w ogóle jeszcze istnieje. Uczelnia zawsze będzie kluczową instytucją, ale również podlegającą transformacji technologicznej, dydaktycznej czy cywilizacyjnej. Przejście od klasycznego uniwersytetu badawczo-dydaktycznego do uczelni właśnie o cechach dynamicznego, innowacyjnego rozwoju naukowego ekosystemu jest nie tylko wysoce prawdopodobne, ale konieczne. W Stanach Zjednoczonych najlepsze uczelnie funkcjonują już na globalnym rynku edukacyjnym. Ale pojawiają się też problemy, np. z tym, jak dopasować filozofię i kulturę kształcenia wywodzącą się z różnych tradycji historycznych i kulturowych, różnych wartości przypisywanych nauce i rozwojowi cywilizacyjnemu.
Są to procesy z jednej strony nieuniknione w dobie globalizacji i rozwoju sztucznej inteligencji, a z drugiej strony wymagające zrozumienia zmieniającego się świata, otwartości intelektualnej i akceptacji społecznej zachodzących zmian. Szybka integracja wielu dziedzin nauki stanie się być może także bardziej wymagająca dla wielu młodych ludzi. Uniwersytet Warszawski przyszłości za dekadę będzie prawdopodobnie podlegał głębokiej ewolucji strukturalnej. Zmiany będą wynikały z kilku czynników, o których już wspominałem częściowo wcześniej – rewolucji technologicznej, globalnej konkurencji o wiedzę, zmian na rynku pracy oraz silnej presji na praktyczną użyteczność badań.
Na pewno Uniwersytet Warszawski w przyszłości będzie coraz bardziej interdyscyplinarny, co już się zresztą dokonuje, zdecydowanie silniej zintegrowany z gospodarką, oparty w zarządzaniu na technologiach cyfrowych. Jest też wysoce prawdopodobne, że uniwersytety przyszłości będą funkcjonować bardziej globalnie niż dotychczas. Ale mam nadzieję, że ideał uniwersytetu humboldtowskiego – opartego na badaniach i nauczaniu – w jakiejś przynajmniej znaczącej części przetrwa. Tak jak dążenie do odkrywania i prezentowania prawdy w oparciu o różnorodność poglądów, sprawiedliwość i poszanowanie godności człowieka, a więc i zasadnicze i bezcenne cele, które są wciąż aktualne i które, jak już wspomniałem wielokrotnie, w dalszym ciągu nie wymagają przedefiniowania.
Tradycja w służbie nowoczesności – Profil UW
- Dziedzictwo: Założony w 1816 roku, Uniwersytet Warszawski od ponad dwóch stuleci jest centralnym punktem polskiego życia intelektualnego i naukowego.
- Rankingowy lider: Uczelnia regularnie zajmuje 1. miejsce w ogólnopolskich rankingach szkół wyższych (np. „Perspektywy”) i jest najwyżej notowaną polską placówką w zestawieniach międzynarodowych, takich jak Ranking Szanghajski (ARWU).
- Lider edukacji: Za szczególny wkład w rozwój nowoczesnego kształcenia, Rektor UW, prof. Alojzy Z. Nowak, został uhonorowany nagrodą w konkursie „Perspektywy Medycyny” w kategorii „Lider – edukacja dla zdrowia”. Wyróżnienie to, wręczone 16 marca w Senacie RP, stanowi wyraz uznania dla strategicznych działań uczelni na rzecz integracji nauk przyrodniczych, społecznych i medycznych.
- Wspólnota Noblowska: Z Uniwersytetem Warszawskim związanych było aż pięciu laureatów Nagrody Nobla: Maria Skłodowska-Curie (chemia), Henryk Sienkiewicz (literatura), Menachem Begin (pokojowa), Czesław Miłosz (literatura) oraz Leonid Hurwicz (ekonomia).
- Strategiczna autonomia: UW funkcjonuje w oparciu o ideał humboldtowski, który zakłada nierozerwalne połączenie badań naukowych z nauczaniem oraz pełną wolność intelektualną.
- Nowoczesna struktura: Obecnie uczelnia zarządza budżetem przekraczającym 2,4 mld zł i realizuje badania w ramach prestiżowych sojuszy międzynarodowych, takich jak 4EU+, jednoczący wiodące europejskie uniwersytety badawcze.
- Innowacje rynkowe: Uczelnia jest kolebką licznych start-upów i spin-offów, a jej naukowcy realizują projekty dla takich instytucji jak Europejska Agencja Kosmiczna.






