„Chcemy być instytucją ekspercką, nie tylko wykonawczą”

Możliwość komentowania „Chcemy być instytucją ekspercką, nie tylko wykonawczą” została wyłączona Aktualności, TOP Manager

Rozmowa z Tomaszem Ślusarczykiem, Prezesem Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Rozmawia Radosław Nosek

Tomasz Ślusarczyk, Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego fot. KRUS
Tomasz Ślusarczyk, Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego fot. KRUS

W roku swojego 35-lecia Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego po raz pierwszy w historii objęła prezydencję Europejskiego Forum Ubezpieczeń Wypadkowych i Przeciwdziałania Chorobom Zawodowym. O tym, co z tego wynika dla polskiego rolnika, o zdrowiu psychicznym na wsi, współpracy z nauką i o nowej strategii instytucji — rozmawiamy z Prezesem Kasy.

Rok 2026 jest dla Kasy rokiem jubileuszu 35-lecia i jednocześnie rokiem prezydencji w Europejskim Forum Ubezpieczeń Wypadkowych. Który z tych faktów uważa Pan za ważniejszy?

Nie rozdzielałbym ich. Prezydencja przyszła dokładnie wtedy, kiedy powinna — w roku, w którym patrzymy na trzydzieści pięć lat naszej pracy. To dobra okazja, żeby zobaczyć, jak długą drogę przeszliśmy. Kasa stała się pełnoprawnym członkiem Forum w 2000 roku, w Helsinkach — jeszcze zanim Polska weszła do Unii Europejskiej. Forum zrobiło wtedy dla nas wyjątek, bo doceniono nasz dorobek w prewencji wypadkowej w rolnictwie indywidualnym. Dwadzieścia sześć lat później to my prowadzimy tę organizację. I jesteśmy pierwszą polską instytucją w jej historii, która to robi.

Co prezydencja oznacza w praktyce? To funkcja reprezentacyjna czy realna praca?

To przede wszystkim praca. Forum zrzesza instytucje z dwudziestu jeden państw, a prezydencja oznacza koordynację ich działań, prowadzenie grup roboczych, organizację konferencji i Zgromadzenia Plenarnego. W czerwcu przez trzy dni gościliśmy w Warszawie przedstawicieli instytucji ubezpieczeniowych, inspekcji pracy i ośrodków badawczych z całej Europy, a także z Kanady, Stanów Zjednoczonych i Azerbejdżanu. Ale prezydencja to nie jedyny nasz filar międzynarodowy. Od lat działamy w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Zabezpieczenia Społecznego (ISSA), gdzie prowadzimy sekretariat do spraw prewencji w rolnictwie i współtworzymy globalne standardy bezpieczeństwa pracy. To jest wymiar, o którym w Polsce mówi się rzadko, a który realnie oznacza, że polskie doświadczenie kształtuje rozwiązania stosowane na innych kontynentach.

Tematem przewodnim warszawskiej konferencji było „Be well: keeping up physical and mental health”. Zdrowie psychiczne w organizacji zajmującej się wypadkami przy pracy — to zaskakujące połączenie.

Tylko pozornie. Wypadek w gospodarstwie rzadko bierze się z niewiedzy. Znacznie częściej z pośpiechu, zmęczenia, rozproszenia. Rolnik, który nie spał, który martwi się o ceny skupu albo o suszę, popełnia błędy, których nie popełniłby wypoczęty. Zdrowie psychiczne nie jest więc dodatkiem do bezpieczeństwa pracy — jest jego warunkiem. Cieszę się, że wybraliśmy ten temat, bo okazało się, że jest to problem, który instytucje w całej Europie rozpoznają jako narastający. Warszawa była w czerwcu miejscem, gdzie ta rozmowa się toczyła.

W czerwcu ruszyła też ogólnopolska kampania „Siej dobro. Zbieraj siłę”, poświęcona zdrowiu psychicznemu mieszkańców wsi. Dlaczego Kasa podjęła temat, do którego nie zobowiązuje jej ustawa?

Właśnie dlatego. Ustawa nas do tego nie zobowiązuje, ale odpowiedzialność — tak. Rolnictwo jest zawodem szczególnie narażonym na stres wynikający z czynników, na które człowiek nie ma wpływu: pogody, sytuacji na rynkach, decyzji podejmowanych daleko od jego gospodarstwa. A jednocześnie na wsi wciąż trudno mówić o emocjach. Nasze badania pokazują, że około 65% rolników nie korzysta z wizyt u specjalisty. Kampania opiera się na bardzo prostym założeniu: pierwsza rozmowa o kryzysie nie musi zaczynać się w gabinecie psychologa. Może zacząć się od pytania sąsiadowi: „Jak się masz?”. Nie straszymy i nie moralizujemy. Odwołujemy się do obrazu, który każdy na wsi rozumie — ziarno potrzebuje odpowiednich warunków, żeby wydać plon. Człowiek tak samo.

Mówił Pan o wzmacnianiu „zaplecza intelektualnego” Kasy. Co to znaczy?

To znaczy, że chcemy być instytucją nie tylko wykonawczą, ale także ekspercką i opiniotwórczą. Instytucja, która obsługuje ponad milion ubezpieczonych i świadczeniobiorców, gromadzi wiedzę o polskiej wsi, jakiej nie ma nikt inny. Byłoby marnotrawstwem, gdyby ta wiedza służyła wyłącznie do wydawania decyzji. Dlatego rozwijamy współpracę ze środowiskiem akademickim, poszerzyliśmy radę programową naszego czasopisma „Ubezpieczenia w Rolnictwie — Materiały i Studia” i organizujemy konferencje naukowe. Pierwsza odbyła się 12 maja, druga zaplanowana jest na 27 października w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Będzie międzynarodowa, z udziałem partnerów z Francji, Niemiec i Finlandii, ponieważ interesuje nas, jak z podobnymi wyzwaniami radzą sobie kraje prowadzące odrębne systemy zabezpieczenia społecznego rolników.

Na tej konferencji ma zostać przedstawiona nowa strategia Kasy.

Tak, choć chciałbym być tu precyzyjny. Nie zamierzamy ogłaszać gotowego dokumentu i prosić o oklaski. Strategię przedstawimy jako punkt wyjścia do dyskusji — panel otwierający konferencję będzie w istocie konsultacją. Chcemy usłyszeć, co wzmocnić, a co doprecyzować, od rolników, organizacji rolniczych, samorządowców, naukowców, producentów i od naszych własnych pracowników. Strategia, która powstaje w gabinecie i schodzi na dół w formie zarządzenia, zwykle zostaje na papierze. Nie chcę takiej strategii.

Prewencja to statutowe zadanie Kasy. Co się w tym obszarze zmienia?

Zmienia się skala i zmienia się adresat. Ogólnokrajowy Konkurs „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” realizujemy po raz dwudziesty trzeci — w tegorocznej edycji wzięło udział 1 151 gospodarstw. To narzędzie, które działa, bo nie mówi rolnikowi, co ma robić, tylko pokazuje, jak gospodarzą inni. Dzięki niemu rolnicy uczą się od siebie nawzajem. A na wsi to znaczy więcej niż niejedna broszura. W tym roku uruchamiamy jednak coś nowego —„Bezpieczeństwo w Rolnictwie. Wiedza dla Przyszłości” — konkurs dla uczniów szkół rolniczych, prowadzony wspólnie z ośmioma uczelniami rolniczymi z całego kraju. Zależy nam, żeby dotrzeć do ludzi, którzy dopiero wejdą do zawodu. Nawyk bezpiecznej pracy najłatwiej ukształtować, zanim utrwali się nawyk odwrotny.

Kasa bywa postrzegana jako instytucja tradycyjna. Tymczasem wdrażacie rozwiązania cyfrowe.

Postrzeganie zmienia się wolniej niż rzeczywistość. Uruchomiliśmy pierwszą w historii Kasy kampanię informacyjną poprzedzającą wysyłkę wiadomości SMS przypominających o terminach opłacania składek. To rozwiązanie z pozoru drobne, a bardzo skuteczne — zaległość składkowa najczęściej nie bierze się ze złej woli, tylko z zapomnienia. Przypomnienie kosztuje ułamek tego, co postępowanie egzekucyjne i nie psuje relacji z ubezpieczonym. Równolegle rozwijamy portal eKRUS, w którym rolnik sprawdzi wysokość swoich składek, opłaci je i złoży wniosek bez wychodzenia z domu. Zrezygnowaliśmy też z kwartalnych przekazów papierowych na rzecz jednej rocznej informacji. To są konkretne oszczędności — i czasu rolnika, i środków publicznych.

A zmiany w świadczeniach? Na co rolnicy mogą liczyć?

Od pierwszego stycznia 2027 roku podwyższamy tak zwaną rentę wdowią. Osoby uprawnione do dwóch świadczeń — własnej emerytury lub renty oraz renty rodzinnej po zmarłym małżonku — otrzymają 25% procent zamiast dotychczasowych 15%. Podkreślam: podwyżka nastąpi z urzędu, nikt nie musi składać wniosku. Każde świadczenie przeliczymy indywidualnie. To dotyczy w ogromnej większości kobiet, często w podeszłym wieku, dla których każda złotówka ma znaczenie.

Skoro mowa o kobietach — Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła rok 2026 Międzynarodowym Rokiem Rolniczek.

I traktujemy to bardzo poważnie. Kobiety na wsi pracują w gospodarstwie, prowadzą dom, opiekują się dziećmi i rodzicami — a o własne zdrowie dbają na końcu, jeśli w ogóle zostanie na to czas. Badania pokazują, że 94% procent rolniczek ma dla siebie najwyżej dwie godziny dziennie. To nie jest kwestia wyboru, tylko struktury obowiązków. Dlatego włączyliśmy się merytorycznie w cykl spotkań dla kół gospodyń wiejskich, organizowany z inicjatywy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tematy dotyczą zdrowia psychicznego i choroby otyłościowej. Chcemy mówić o tym językiem, który nie ocenia i nie obwinia.

Wracacie w ten sposób do korzeni. Kasa od początku zajmowała się zdrowiem.

To prawda i przypominamy o tym z dumą. W pierwszych latach działalności Kasa prowadziła szkolenia lekarzy w zakresie medycyny wsi — bo rozumiano wtedy, że lekarz pracujący na wsi musi znać specyfikę tej pracy. W lipcu podpisaliśmy porozumienie z Centrum Edukacji Medycznej, którego jednym z elementów są programy edukacyjne dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej z terenów wiejskich oraz profilaktyka choroby otyłościowej. Po trzydziestu pięciu latach wracamy do tego, od czego zaczynaliśmy — tyle że z innymi narzędziami.

Czym ma być Kasa za pięć lat?

Instytucją, do której rolnik przychodzi nie tylko wtedy, gdy musi. Zaufanie jest naszym najważniejszym kapitałem i wiem, jak łatwo je stracić — wystarczy jedna sprawa załatwiona bezdusznie. Chciałbym, żeby Kasa była nowoczesna tam, gdzie chodzi o obsługę, ekspercka tam, gdzie chodzi o wiedzę, i po prostu ludzka tam, gdzie chodzi o człowieka w trudnej sytuacji. Trzydzieści pięć lat temu tworzono tę instytucję z myślą o bezpieczeństwie polskiej wsi. To zadanie się nie zmieniło. Zmienia się tylko wieś — i my musimy zmieniać się razem z nią.