Z Andrzejem Pawłowskim, prezesem zarządu POLREGIO, rozmawia Radosław Nosek

Od kilkudziesięciu lat jest Pan związany z branżą kolejową. Jak to doświadczenie może pomóc w zarządzaniu największym przewoźnikiem pasażerskim z Polsce?
Tak, można powiedzieć, że „zjadłem zęby na kolei”. Swoją karierę zawodową rozpoczynałem jeszcze w czasach gdy istniało jedno PKP, które odpowiadało za każdy obszar kolejowej działalności – przewozy, infrastrukturę, utrzymanie. Nawet za własną sieć przychodni. Zaczynałem jako nastawniczy, potem dyżurny ruchu i dyspozytor. Tam dość dobrze poznałem, jak wygląda praca w tej branży. Z każdą kolejną zmianą stanowiska poznawałem nowych ludzi, nabywałem kolejne doświadczenia i umiejętności – od eksploatacji, przez kwestie związane z bezpieczeństwem, aż po współpracę z innymi spółkami branży. Znam kolej zarówno z perspektywy przewoźnika, jak i zarządcy infrastruktury. Dzięki takiej ścieżce kariery dzisiaj znacznie łatwiej jest mi zrozumieć pewne procesy. Nie twierdzę, że osoba niezwiązana wcześniej z koleją czy w ogóle transportem nie poradzi sobie na stanowisku prezesa kolejowej spółki. Ale z pewnością jest to wiedza, która sporo ułatwia.
A czy to jest ścieżka do powtórzenia? Czy dziś młody człowiek miałby szansę awansować od nastawniczego do członka zarządu?
Jestem przekonany, że tak. Naturalnie potrzeba tu nie tylko pracowitości i talentu, ale także pewnej dozy szczęścia – ja je miałem, spotykając na swojej drodze zawodowej ludzi, którzy coś we mnie dostrzegali. Na pewno momentem przełomowym było przejście z ekspozytury do centrali Polskich Linii Kolejowych – to wtedy zauważono, że mam dryg do spraw informatycznych i uznano za ważne, żeby ktoś taki zaangażował się w cyfryzację PLK. I tak też się stało – w efekcie zastałem PLK papierowe, a zostawiłem cyfrowe.
Naturalnie, nie każdy zostanie na końcu tej drogi zawodowej prezesem, pewne jest natomiast, że kolej daje bardzo dużo możliwości rozwoju – przez wielką różnorodność stanowisk i wieloaspektowość pracy w tej branży. A moment jest bardzo dobry – w ostatnich latach nie bez przyczyny mówi się o renesansie polskiej kolei, czego najlepszym dowodem jest ciągle wzrastająca liczba pasażerów. Także w POLREGIO cały czas mamy otwarte rekrutacje – szukamy maszynistów, pracowników technicznych, osób do drużyn konduktorskich, a także pracowników biurowych do naszej Centrali i Zakładów. Zachęcam do aplikowania, bo wyzwań zdecydowanie nam nie brakuje.
Skoro o tym mowa – jakie są największe wyzwania, jakie czekają na Pana na stanowisku prezesa POLREGIO?
Na pierwszym miejscu wymieniłbym ustabilizowanie sytuacji spółki. Kluczem do tego jest oczywiście transformacja taborowa i obniżenie średniego wieku pojazdów POLREGIO. Teraz wynosi on ponad 40 lat i jest jednym z najwyższych na polskim rynku przewozowym. Takie inwestycje nie są jednak tanie. Koszt pojedynczej nowej jednostki to około 30 milionów złotych – bez zewnętrznego wsparcia nie będzie nas stać na większe zakupy. Dlatego szukamy różnych możliwości – od pozyskiwania dofinansowania unijnego czy kredytów, przez zakup tańszych, używanych jednostek w dobrym stanie, aż po wynajem pojazdów w ramach tzw. pooli taborowych. Ostatnia z opcji byłaby nowym kierunkiem w naszym rozwoju, który uważam za bardzo obiecujący.
Wyzwaniem, które wciąż przed nami, jest też postępująca liberalizacja rynku kolejowego. Możemy z powodzeniem konkurować z innymi przewoźnikami odpowiednią kadrą, doświadczeniem czy szeroką bazą techniczną. Ale mam świadomość, że to może nie wystarczyć – dla organizatorów, czyli Urzędów Marszałkowskich, istotna jest przecież cena. Dlatego szukamy oszczędności, każdy przetarg dogłębnie analizujemy, by móc zaproponować najkorzystniejszą – ale też realną do spełnienia – ofertę. A równocześnie rozwijamy też nowe kierunki działalności, np. mocniej inwestując we własne zaplecze utrzymania taboru.
Zależy mi też na podtrzymaniu – a w niektórych regionach na poprawie – relacji z samorządami. W większości ta współpraca jest dobra lub bardzo dobra, ale nie wszędzie układała się do tej pory tak, jak powinna i jakbym tego oczekiwał. Tym bardziej, że Urzędy Marszałkowskie są przecież naszymi głównymi klientami. Musimy o nich dbać.
Tę współpracę prowadzicie z niemal wszystkimi województwami. Wasze Zakłady są zlokalizowane niemal we wszystkich regionach kraju. Jak efektywnie zarządzać tak dużą spółką?
To kwestia odpowiedniej organizacji. POLREGIO liczy około 7 tysięcy pracowników – to drużyny trakcyjne i konduktorskie, osoby związane z utrzymaniem taboru oraz przedstawiciele administracji. Z zewnątrz może wydawać się, że ciężko jest zapanować nad ludźmi, którzy pełnią tak różne od siebie funkcje. Ale od tego mamy swoje Zakłady w 14 województwach. Na czele każdego z nich czuwa dyrektor, który najlepiej zna specyfikę danego regionu, jego bolączki i szanse. Taką wiedzę mają też oczywiście pracownicy niższego szczebla, a ja cenię sobie bezpośredni kontakt z ludźmi – o wielu kwestiach mogę dowiedzieć się dzięki temu innymi kanałami.
Od marca mamy też trzyosobowy Zarząd, a każdy z jego przedstawicieli jest związany z koleją od wielu lat i doskonale zna specyfikę tej branży. To także duża zaleta, bo o wiele szybciej i łatwiej jest wejść w tematy dotyczące spółki.
Jak oceniłby Pan obecną pozycję spółki na rynku i jak POLREGIO widzi się na nim za kilka lat?
Jesteśmy największym pasażerskim przewoźnikiem w Polsce, łączącym przewozy dalekobieżne i regionalne. Mimo problemów, zeszły rok zamknęliśmy z liczbą niemal 103 mln przewiezionych podróżnych oraz dodatnim wynikiem finansowym. Nasze pociągi docierają do ponad 2 tysięcy stacji – także w mniejszych miastach i wsiach. Tylko od grudnia 2025 r. liczba przystanków, na których zatrzymują się składy POLREGIO wzrosła o ponad 20 dodatkowych lokalizacji. Dla mieszkańców niektórych regionów jesteśmy nie tylko przewoźnikiem pierwszego wyboru, ale też jedyną kolejową spółką regionalną, która umożliwia dojazd do sąsiedniej miejscowości czy większego miasta. To przykład Pomorza Zachodniego, Lubelszczyzny czy Podkarpacia. Myślę, że ten kierunek działania powinien być nadal obecny w POLREGIO w najbliższych latach. Ale spółka musi otworzyć się też na nowe możliwości rozwoju. Już to zresztą robi. W marcu tego roku podpisaliśmy porozumienie o pogłębieniu współpracy z Centralnym Portem Komunikacyjnym w zakresie obsługi połączeń do Portu Polska po liniach dużych prędkości. Chcemy zapewnić szybki transport na trasie Warszawa-lotnisko-Łódź, umożliwiając podróż także pasażerom mniejszych miast położonych na tym odcinku. Zamierzamy też mocniej inwestować w zaplecze techniczne, tworząc kolejną „odnogę” działalności, z którą będzie na rynku kojarzone POLREGIO. Obecnie mamy do dyspozycji kilkadziesiąt punktów utrzymania taboru rozsianych po całej Polsce. Każdy z nich z odpowiednio wyszkoloną kadrą. Wykonujemy tam przeglądy i naprawy pojazdów kolejowych na różnym poziomie utrzymania. Za nami też pierwsze kontrakty komercyjne. W przyszłości taka współpraca z innymi przewoźnikami mogłaby stanowić dodatkowe źródło dochodu dla spółki.

Czy możemy spodziewać się jakichś nowości ze strony spółki w 2026 roku?
Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na kwestiach najbardziej palących dla spółki – pozyskaniu taboru i jak najlepszym przygotowaniu do postępowań na świadczenie usług publicznych w regionach. W styczniu ruszyło postępowanie na zakup 22 nowych pojazdów elektrycznych. Mocno liczymy na to, że uda nam się pomyślnie sfinalizować ten plan – przy wykorzystaniu unijnych środków z programu FEnIKS, do którego aplikowaliśmy wspólnie z trzema województwami.
Dalej chcemy też inwestować w nasze centra serwisowe i zwiększać ich efektywność energetyczną – przez termomodernizacje czy montaż fotowoltaiki.
W październiku spółka będzie obchodzić swoje 25-lecie. Czy planujecie huczne obchody tego jubileuszu? Czego można Wam życzyć z tej okazji?
Tak, w tym roku minie 25 lat od powołania Przewozów Regionalnych, przemianowanych później na POLREGIO. Biorąc pod uwagę wyzwania, o których opowiedziałem, to nie jest moment na huczne świętowanie. Niemniej, na pewno na różne sposoby podkreślimy w naszych działaniach marketingowych tę rocznicę – doceniając i naszych stałych pasażerów, i pracowników. Będziemy o tym informować z odpowiednim wyprzedzeniem i już dziś zachęcam do śledzenia tych informacji na naszej stronie czy w social mediach.
A czego życzyć spółce? Z pewnością tego, żeby utrzymała swoją pozycję lidera – i to nie tylko przez kolejnych 25 lat, ale znacznie dłużej. Aby mogła wozić swoich pasażerów nowoczesnym i komfortowym taborem. A także, by miała szansę się rozwijać i nie bała inwestować, także w obszary jeszcze dla niej nieznane.






